Wyburzenie garażu

Cytat:

| To nie jest właściwa grupa na to (myslę że pl.soc.prawo będzie bardziej
| nt temat) ale wg mnie zapłaciłeś tylko za zgodę na użytkowanie ale
| włascicielem w ten sposób się nie stałeś.

| Dzięki za podpowiedzi. Może faktycznie spróbuję na p.s.p.

| --
| Pozdrawiam Cezary

Właścicielem garażu jest ten kto ma akt notarialny na grunt ( własciciel
gruntu) niezależnie od tego czy wydałes sporo kasy za garaż...nie był
Twój.

pozdrawiam

Wiesiek



Wszystko ok. Tyle, że pismo powinno być z odpowiednim wyprzedzeniem.
Zawierać  racjonalny termin wykonania (nikt garażu na plecy w jeden dzień
nie weźmie). Do tego jeśli to była decyzja administracyjna termin odwołania
i podstawę prawną. Jeśli tego nie było, a zezwolenie na lokalizację garażu
miało sensowną formę, są szanse na wywalczenie odszkodowania. Znając nasze
sądy to po latach i symbolicznego. Lepiej pozbierać argumenty i pójść na
ugodę z tym, kto się podpisał. Może nie będzie mu na rękę, gdy zacznie się
smrodek i okaże się, że nie nadaje się na stanowisko...

pozdrawiam Piotr

 

Ugoda przy rozgraniczeniu


Cytat:witam , prosiłbym o pomoc w następującej kwestii

czy i jak strona postępowania rozgraniczeniowego która podpisała akt ugody
(wczoraj) może się z tego wycofać ??? Na jakiej podstawie prawnej ???



Okazuje sie, ze dokladnie w tej kwestii  Sad Najwyzszy wydal
postanowienie nr I CR 225/81 z 07.07.1981r o tresci:
"1. Ugoda zawarta przed geodeta nie jest ugoda w rozumieniu art.
114-122 k.p.a. Ugoda ta nie wymaga zatwierdzenia przez organ
administracji. Nie podlega ona rowniez kontroli ani w decyzji o
umorzeniu postepowania administracyjnego ( art. 105 par. 1 k.p.a.) ani
w wyniku zaskarżenia tej decyzji.
2. Ugoda zawarta przed geodeta stanowi ugode materialno-prawna
unormowana w art. 917-918 k.c."
Przepraszam za serwowanie odpowiedzi na raty, ale zycie obfituje w
rozne niespodzianki.
Pozdrawiam StaS.

Zle sie dzieje ... (O TePSie i komorkach)

W dzisiejszej Rzeczpospolitej artylul na temat rozliczen miedzy Naszym
Ukochanym Monopolista a reszta swiata.

"Skład siedmiu sędziów Naczelnego Sądu  Administracyjnego uznał, że
wydanie decyzji przed zakończeniem postępowania w sprawie wymaganej
tutaj opinii narusza prawo. W związku z tym należy się spodziewać
uchylenia ustalonych zasad rozliczeń z Polkomtelem,  operatorem GSM
Plus i Polską Telefonią Cyfrową, operatorem  Ery. Jeżeli do tej pory
nie uda się doprowadzić do ugody,  łączność komórkowa może stanąć pod
znakiem zapytania. Pełnomocnicy TP S.A. zapewniają, że droga do ugody
jest otwarta, ale spółka żąda wyższych stawek."

Reszta pod adresem :
http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/gazeta/wydanie_981112/prawo/prawo...

Pozdrawiam,

Maciej

maraton w Barcelaonie

Sąd nakazał przeprowadzenie ... maratonu w Barcelonie Bezprecedensową w historii lekkiej atletyki decyzję wydał administracyjny sąd kataloński, nakazując władzom Barcelony przeprowadzenie w dniu 15 maja biegu maratońskiego. Od czerwca 2004 roku organizatorzy imprezy (Stowarzyszenie Sportowe Maraton Kataloński) mają problemy z uzyskaniem pozwolenia na przeprowadzenie biegu centralnym ulicami Barcelony. Mer uzasadnia odmowę dezorganizacją ruchu. Stowarzyszenie, nie mogąc dojść do ugody z władzami miasta, skierowało sprawę do sądu. Ten wydał decyzję nakazującą przeprowadzenie biegu w zaplanowanym terminie, 15 maja, w godzinach 8-13, ze startem i metą na stadionie olimpijskim Montjuic. Władze Barcelony nie zgadzają się z wyrokiem sądu. Uważają, że jest to naruszenie ich kompetencji i zapowiedziały złożenie apelacji.

 

Parada Równości. Czy dałbyś zgodę?

Singapur to kraj specyficzny. 500 dolców mandatu za żucie gumy na ulicy to dla mnie powód, by być w tym kraju anarchistą.
uczucia co do "równości" mam mieszane, ale chciałbym po raz kolejny zwrócić uwagę, ze jest to konflikt na linii: wolność grupy obywateli do manifestowania czegoś - uznaniowość władz co do zasadności tej wolności. dzisiaj przyklaszczemy decyzji władz (będąc współautorami precedensu) a jutro sami staniemy do boju z urzędnikami z ratusza. (Proto, przyklaśniesz mi ? )
przykład:
Wtorek, 1 lutego 2005
Sąd nakazał przeprowadzenie maratonu w Barcelonie
PAP 14:10
Bezprecedensową w historii lekkiej atletyki decyzję wydał administracyjny sąd kataloński, nakazując władzom Barcelony przeprowadzenie w dniu 15 maja biegu maratońskiego.
Od czerwca 2004 roku organizatorzy imprezy (Stowarzyszenie Sportowe Maraton Kataloński) mają problemy z uzyskaniem pozwolenia na przeprowadzenie biegu centralnym ulicami Barcelony. Mer uzasadnia odmowę dezorganizacją ruchu.
Stowarzyszenie, nie mogąc dojść do ugody z władzami miasta, skierowało sprawę do sądu. Ten wydał decyzję nakazującą przeprowadzenie biegu w zaplanowanym terminie, 15 maja, w godzinach 8-13, ze startem i metą na stadionie olimpijskim Montjuic.
Władze Barcelony nie zgadzają się z wyrokiem sądu. Uważają, że jest to naruszenie ich kompetencji i zapowiedziały złożenie apelacji

ADZ zestaw pyta? na egzamin dyplomowy-pilnie potrzebuj

jesli na obranę licencjackiej pracy to służe:
ISTOTA SAMORZĄDU I TYPOLOGIA JEGO FORM
SAMORZĄD TERYTORIALNY ( ISTOTA, ORGANY, ZADANIA, NADZÓR)
STATUS PRAWNY WOJEWODY
ORGANY KOLEGIALNE I JEDNOOSOBOWE W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
KOORDYNACJA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
WSPÓŁDZIAŁANIE W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
STATUS PRAWNY FUNKCJONARIUSZA ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
PODZIAŁ TERYTORIALNY PAŃSTWA I JEGO RODZAJE
NADZÓR I KONTROLA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
AKTY PRAWA MIEJSCOWEGO JAKO ŹRÓDŁA POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA
AKT ADMINISTRACYJNY I JEGO RODZAJE
POROZUMIENIE JAKO FORMA DZIAŁANIA ADMINISTRACJI
UGODA ADMINISTRACYJNA
ELEMENTY DECYZJI ADMINISTRACYJNEJ (KONIECZNE, TYPOWE, AKCESORYJNE)
CZYNNOŚCI FAKTYCZNE PODEJMOWANE PRZEZ ADMINISTRACJĘ PUBLICZNĄ
CZYNNOŚCI ORGANIZATORSKIE ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
CHARAKTER PRAWNY ZAŚWIADCZEŃ
PODSTAWOWE ZASADY W POSTĘPOWANIU EGZEKUCYJNYM W ADMINISTRACJI
ŚRODKI EGZEKUCYJNE OBOWIĄZKÓW O CHARAKTERZE NIEPIENIĘŻNYM
REORGANIZACJE I USPRAWNIENIA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
IZBY ROLNICZE, SYSTEM ORGANIZACYJNY I ZASADY DZIAŁANIA
SPÓŁKI PARTNERSKIE W KODEKSIE SPÓŁEK HANDLOWYCH
KONCESJONOWANIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ
ZEZWOLENIA NA PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ
CHARAKTER PRAWNY LICENCJI NA PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ

Administarcja Licencjat _OBRONA 25 Pyta? ;((

Proszę pilnie o kontakt kogoś kto ma opracowane pytania na egzamin końcowy na adm. Odwdzięczę się (ponegocjujemy
Death_Neo@o2.pl

ZESTAW PYTAŃ NA EGZAMIN DYPLOMOWY NA KIERUNKU ADMINISTRACJA

(OBOWIĄZUJE OD SEMESTRU LETNIEGO 2003/2004)

1.ISTOTA SAMORZĄDU I TYPOLOGIA JEGO FORM
2.SAMORZĄD TERYTORIALNY ( ISTOTA, ORGANY, ZADANIA, NADZÓR)
3.STATUS PRAWNY WOJEWODY
4.ORGANY KOLEGIALNE I JEDNOOSOBOWE W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
KOORDYNACJA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
WSPÓŁDZIAŁANIE W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
STATUS PRAWNY FUNKCJONARIUSZA ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
PODZIAŁ TERYTORIALNY PAŃSTWA I JEGO RODZAJE
NADZÓR I KONTROLA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
AKTY PRAWA MIEJSCOWEGO JAKO ŹRÓDŁA POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA
AKT ADMINISTRACYJNY I JEGO RODZAJE
POROZUMIENIE JAKO FORMA DZIAŁANIA ADMINISTRACJI
UGODA ADMINISTRACYJNA
ELEMENTY DECYZJI ADMINISTRACYJNEJ (KONIECZNE, TYPOWE, AKCESORYJNE)
CZYNNOŚCI FAKTYCZNE PODEJMOWANE PRZEZ ADMINISTRACJĘ PUBLICZNĄ
CZYNNOŚCI ORGANIZATORSKIE ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
CHARAKTER PRAWNY ZAŚWIADCZEŃ
PODSTAWOWE ZASADY W POSTĘPOWANIU EGZEKUCYJNYM W ADMINISTRACJI
ŚRODKI EGZEKUCYJNE OBOWIĄZKÓW O CHARAKTERZE NIEPIENIĘŻNYM
REORGANIZACJE I USPRAWNIENIA W ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
IZBY ROLNICZE, SYSTEM ORGANIZACYJNY I ZASADY DZIAŁANIA
SPÓŁKI PARTNERSKIE W KODEKSIE SPÓŁEK HANDLOWYCH
KONCESJONOWANIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ
ZEZWOLENIA NA PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ
CHARAKTER PRAWNY LICENCJI NA PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ

dr stefańska 22.06 +podział i zespolenie

Często pyta o administrację zespoloną i aspekty zespolenia. Wtedy trzeba odpowiedzieć, że są cztery aspekty zespolenia: finansowe, personalne, kompetencyjne i funkcjonalne (tego nie jestem pewny, już dobrze nie pamiętam). Na 10 osób chyba z 5 albo i więcej dostało to pytanie. A w podziale to chodzi o wydzielenie z jednej nieruchomości gruntowej więcej niż jedną działkę. Podziału dokonuje wójt w drodze decyzji administracyjnej, odwołanie do sądu administracyjnego, który bada legalność. I jest regulowane przez ustawę o gospodarce nieruchomościami. I o czynnościach dokonywanych przez geodetę trzeba wspomnieć, o wiążącej ugodzie przed geodetą i tyle starczy.

pytanko

Nie bardzo wiem, co rozumiesz pod hasłem "dogadują się". Po mojemu to jest
ugoda , która również ma moc prawną i stanowi podstawę do ujawnienia zmiany
w KW.
Innej formy postępowania administracyjnego nie widzę.
Musi to być decyzja lub ugoda posiadająca moc ugody sądowej.
Chociaż formę ugody znam tylko w jednym przypadku - przy rozgraniczeniu.
Popytam jeszcze znajomych geodetów - praktyków , jak coś znajdę konkretnego,
to Ci odpowiem.
Ela
----- Original Message -----

Sent: Tuesday, June 19, 2001 8:08 PM
Subject: Re: pytanko

Ela, a co jesli nie ma decyzji o wywlaszczeniu a strony dogaduja sie co do
odszkodowania ?

Decyzja zatwierdzająca projekt podziału (mówimy oczywiście o decyzjach
prawomocnych) nie stanowi podstawy do ujawnienia zmiany właściciela w
ewidencji ani w KW.
Za tym musi iść decyzja o wywłaszczeniu i jednocześnie "słusznym"
odszkodowaniu - to ona stanowi podstawę do ujawnienia zmian. Odbywa się to
automatycznie - z mocy samego prawa.
Z pozdrowieniami - Ela

----- Original Message -----

Sent: Monday, June 18, 2001 11:05 PM
Subject: pytanko

| jesli nie sprawi Wam to kloptu, prosilbym o odpowiedz na pytanie:
| czy decyzja zatwierdzajaca projekt podzialu, w przypadku wydzielenia
| drogi publicznej zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, jest
| podstawa do wprowadzenia gminy lub skarbu panstwa jako wlasciciela w
| ewidencji lub w  KW, czy wymagane jest zawarcie aktu notarialnego z
| wlascicielem gruntu po uprzednim uzgodnieniu odszkodowania za wydzielena
| droge ?
| nie znalazlem w przepisach stwierdzenia o tym, w jakim trybie grunt
| przechodzi na rzecz gminy lub skarbu panstwa

API SH/CD, 195/65R15 88H, HC/R 25 E1 02A 44457
        Dezorientujące symbole - zobacz, co oznaczają!
        http://parking.poland.com/zapraszamy/porady.asp

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.sci.geodezja

API SH/CD, 195/65R15 88H, HC/R 25 E1 02A 44457
        Dezorientujące symbole - zobacz, co oznaczają!
        http://parking.poland.com/zapraszamy/porady.asp

Czynnosci geodety przy granicy niespornej

poszukałem w moich materiałach. jednak to co znalazłem musisz zweryfikować.

4. Kto rozstrzyga spór w trakcie czynności rozgraniczania nieruchomości i w jaki sposób?
o rozgraniczenie nieruchomości ma na celu ustalenie położenia pkt. granicznych, utrwalenie ich znakami granicznymi oraz sporządzenie odpowiedniej dokumentacji geodezyjno – prawnej
o postępowanie toczy się przy udziale uprawnionego geodety, który wykonuje czynności techniczno prawne
o przebieg postępowania:
 postanowienie o wszczęciu postępowania → wójt/pr. m./burm. powołuje uprawnionego geodetę na wniosek właściciela lub uw nieruchomości
 geodeta zgłasza pracę do ODGIK → otrzymuje dokumenty; musi przenieść powstałą wcześniej granicę na grunt
 przygotowanie do przeprowadzenia rozprawy na gruncie: opracowanie mat. wywiad terenowy, wysłanie wezwań do stron
 rozprawa na gruncie
 odtworzenie granicy prawnej na podst. dokumentów → protokół graniczny; dokumentacja → wydawana decyzja o rozgraniczeniu nieruchomości
 dokumenty są niepełne, ale nie ma sporu gr. → zgodne oświadczenia stron lub strony przy braku sprzeciwu drugiej, na ich podstawie protokół a później decyzja o rozgraniczeniu
 granica sporna bo brak dokumentów (spor graniczny) → brane pod uwagę wszystkie znaki graniczne; uwzględnia sie stan ostatniego spokojnego posiadania na poszt. domu, ogrodzenia, wiedzy ??? BRAKI
o z przeprowadzonych czynności ustalenia granic geodeta sporządza protokół graniczny, a jeżeli doprowadza do ugody – akt ugody. Protokół wraz ze szkicem sporządza się a gruncie, odczytuje się i podpisują go wszystkie obecne czasie postępowania rozgraniczającego strony.
o przy sporze granicznym zakończonym ugoda dokumentem jest akt ugody mający moc ugody sądowej więc nie wymaga potwierdzenia przez organ administracji ani nie podlega jego kontroli
o postępowanie rozgraniczeniowe w trybie admin. kończy decyzja o rozgraniczeniu nieruchomości. decyzje tego typu wydawane są przez Urzędy Rejonowe. Może być decyzja o:
 umorzeniu postępowania admin. w przypadku zawarcia ugody przed geodeta
 rozgraniczeniu nieruchomości gdy granica została ustalona:
 w oparciu o stan prawny
 na podst. zgodnego oświadczenia stron
 umorzeniu postępowania administracyjnego
o decyzja o rozgraniczeniu nie obejmuje tych odcinków granicy, które ustalone zostały w drodze ugody. Dla tych odcinków sąd rejonowy umarza postępowanie admin.

Sukces miasta w walce o działki

Sukces miasta w walce o działki

Magdalena Kursa

2007-05-31, ostatnia aktualizacja 2007-05-31 22:37:00.0

Sukces Krakowa
przed komisją majątkową przy MSWiA,
która zdecydowała,
że kolejnych roszczeń cystersów
i bazyliki Mariackiej
nie będzie rekompensować działkami gminnymi.

Zapłaci minister finansów.

Miasto zaoszczędziło ponad 80 mln zł.
W sierpniu ub. roku "Gazeta" ujawniła kontrowersyjną decyzję komisji, która na niejawnym posiedzeniu przekazała cystersom jako mienie zamienne siedem gminnych działek o wartości 24 mln zł. W przeszłości działki te nigdy nie należały do Kościoła. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zapowiadał wówczas, że o sprawiedliwość jest gotów walczyć nawet przed trybunałem w Strasburgu. Zwrócił uwagę, że powołana w 1990 roku komisja jest organem jednoinstancyjnym i od jej rozstrzygnięć nie można się odwołać.Tymczasem komisja zabrała Krakowowi kolejną działkę, tym razem na rzecz bazyliki Mariackiej. Sytuacja zrobiła się bardzo poważna, dalsze roszczenia cystersów i bazyliki Mariackiej opiewały na miliony złotych, a pełnomocnicy prawni Kościoła wskazywali kolejne atrakcyjne miejskie działki, które chcieliby dostać w ramach rekompensaty. Protesty władz Krakowa i nasze artykuły przyniosły jednak skutek.- Z pism, które właśnie dotarły do magistratu, wynika, że w imieniu Skarbu Państwa wszystkie te roszczenia zapłaci minister finansów, a komisja nie będzie już dysponować działkami miejskimi - mówi prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta miasta ds. prawnych, który oblicza, że gdyby decyzja komisji była inna, Kraków mógłby stracić około 84 mln zł - roszczenia cystersów opiewały na 66 mln zł, a bazyliki Mariackiej - na 18 mln zł.Swoją decyzję komisja uzasadniła tym, że miasto nie jest skłonne do ugody w tej sprawie. - Jeżeli roszczenia Cystersów czy Bazyliki Mariackiej przyjmiemy za zasadnie, choć ja tak nie uważam, to jasną rzeczą jest, że trzeba oddać pieniądze, jeśli nie można zwrócić zabranego mienia w naturze. A roszczenia musi pokryć skarb państwa, który kiedyś przejął te działki - komentuje prof. Oklejak. Miasto zapowiada też dalszą walkę o odzyskanie gruntów, które komisja zabrała Krakowowi w 2006 roku. Na najcenniejszej z działek, przy ul. Kapelanka, krakowscy kupcy chcieli wybudować własne centrum handlowe. Ponieważ Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że miastu nie przysługuje odwołanie się od decyzji komisji majątkowej, Kraków złożył skargę do NSA. Postępowanie w tej sprawie wciąż się toczy. Prof. Oklejak zapewnia, że miasto nadal przygotowuje się do wystąpienia w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego.Magdalena Kursa

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

prawo prawem

a tutaj kilka słów o kompetencjach burmistrza...

Przedmiot działalności i kompetencji Burmistrza

1.Burmistrz Orzysza jest organem wykonawczym Gminy Orzysz.
2. Do zakresu zadań Burmistrza należy w szczególności:
1) reprezentowanie Gminy na zewnątrz,
2) kierowanie bieżącymi sprawami Gminy,
3) nadzorowanie realizacji budżetu Gminy,
4) wykonywanie funkcji szefa Obrony Cywilnej Gminy,
5) zapewnienie realizacji uprawnień obywateli dotyczących dostępu do informacji publicznej,
6) wykonywanie uprawnień zwierzchnika służbowego wobec wszystkich pracowników Urzędu Miejskiego w Orzyszu,
7) upoważnianie Zastępcy Burmistrza i innych pracowników Urzędu do wydawania w jego imieniu decyzji administracyjnych w indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej,
rozstrzyganie w sprawie odwołań od decyzji administracyjnych,
9) zawarcia ugody w sprawach majątkowych,
10) zawierania i rozwiązywania umowy w sprawie przejęcia lub przekazania zadań przez Gminę,
11) przyjmowanie oświadczeń o stanie majątkowym od Zastępcy Burmistrza, Sekretarza Gminy, skarbnika Gminy, kierowników jednostek organizacyjnych Gminy, osób zarządzających i członków organu zarządzającego gminną osobą prawną i od pracowników samorządowych upoważnionych przez Burmistrza do wydawania w jego imieniu decyzji administracyjnych, analizy danych zawartych w tych oświadczeniach oraz przekazywania jednego egzemplarza urzędowi skarbowemu,
12) negocjowanie warunków porozumień z administracją rządową i jednostkami samorządowymi w sprawach dotyczących prowadzenia zadań publicznych,
13) umarzanie zaległości podatkowych i odsetek od tych zaległości oraz innych wierzytelności,
14) udzielanie zezwoleń na korzystanie z materiałów i dokumentów Urzędu,
15) wykonywanie innych zadania zastrzeżonych dla Burmistrza przez przepisy prawa i Regulamin Organizacyjny Urzędu.
3.W realizacji zadań własnych Gminy Burmistrz podlega wyłącznie Radzie.
4.Burmistrz wykonuje zadania przy pomocy Urzędu Miejskiego.

Suche Stawy to NASZ dom NIE do wynajęcia

Za www.krakow.pl
Zielone światło dla przebudowy Hutnika

Wycofanie skargi na decyzję o pozwoleniu na budowę w zamian za częściową zmianę zakresu inwestycji. Prezydent Krakowa i przełożony Ojców Cystersów podpisali ugodę, która pozwoli na kontynuację przebudowy stadionu Hutnika Kraków.

W czwartek, 14 maja Prezydent Miasta Krakowa i Przełożony Ojców Cystersów z Mogiły podpisali ugodę, która umożliwi kontynuację przebudowy stadionu Hutnika Kraków. „Kończymy sąsiedzki spór, który uniemożliwiał dalszą modernizację obiektów sportowych krakowskiego klubu” mówił po podpisaniu dokumentu Prezydent Jacek Majchrowski.

Przypomnijmy, konflikt między opactwem a inwestorem (Miastem oraz klubem Hutnik Kraków SSA) dotyczył wysokości masztów oświetleniowych płyty głównej boiska. Ojcowie Cystersi nie chcieli zgodzić się na proponowaną wysokość słupów.

Co przewiduje ugoda? Inwestor złoży wniosek o pozwolenie na budowę masztów, które w dotychczasowej wysokości ponad 30 metrów będą działały najpóźniej do 31 października 2012 roku.

... czyli po Euro jeśli Kraków jakimś cudem by je jeszcze otrzymał - stare graty bye jeśli ich nie chcecie - sprytne

W zamian Opactwo Cystersów wycofa skargę złożoną do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i zgodzi się na obniżenie docelowych masztów do 22 metrów lub zainstalowanie oświetlenia alternatywnego. Rozwiązanie właściwe ma zostać zrealizowane do końca października 2012 roku.

Dodatkowo, z uwagi na ochronę zespołu klasztornego, Miasto wybuduje ekrany akustyczne w rejonie sanktuarium św. Krzyża. Ta inwestycja ma zostać zrealizowana do końca 2010 roku.

Strony ugody zobowiązały się też do współpracy przy planach inwestycyjnych związanych z rozbudową sportowych obiektów Hutnika, a także przy okazji organizowania imprez masowych przy ulicy Ptaszyckiego 4. (M)

Rozmowa z Władzami i nie tylko na temat Śmietniska w Balinie

Panie Burmistrzu:

Zapis zaproponowanej umowy: "Przedstawiciele sołectwa Balin oświadczają, iż wszelkie realizowane do chwili obecnej czynności prawne mające na celu wstrzymanie, ograniczenie bądź jakiekolwiek inne negatywne oddziaływanie na zmierzenie inwestycyjne jakim jest budowa "Zakładu" zostaną wstrzymane wraz z cofnięciem skargi złożonej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym Ośrodek Zamiejscowy w Krakowie i żadne tego typu działanie nie będzie w przyszłości podnoszone. " jest niefortunny poniewaz skarga dotyczyła także kwesti związanych z ochrona srodowiska , przyczyny uchylenia decyzji byly inne ale mimo tego wydano ja z naruszeniem prawa.

ok. 650 000 tyś. zł to sporo kilka osob oburzylo sie ze propozycja nie zostala przyjeta.

Mimo tego mam odczucie ze do ostatecznego kompromisu nie dojdzie bez rozwiazania kwesti pasa ochronnego ( mysle ze jakis kompromis daloby sie osiagnac), spolecznego nadzoru nad wysypiskiem (obecnie nawet Radni Gminy traktowanie sa dwuznacznie przez władze ZGOKU), ewentualnie pierszenstwa w zatrudnieniu na wysypisku, czasu eksploatacji wysypiska, zapewnienia reazlizacji umowy( wieloletni plan inewstycyjny to zbyt malo sa lepsze sposoby zabezpieczenia wykonania umowy), wiekszą przejrzystościa nie moze tak byc ze wazne dokumenty dotyczace ochrony srodowiska sa utajniane nawet przed radnymi ( no chyba ze byly do tego jakies podstawy).
Mieszkańcy Balina czekaja na propozycje w tych sprawach ze strony Pana Burmistrza nie wszystkie wiaza sie z konsekwencjami finansowymi.

Prosze jeszcze o odpowiedz do kiedy ma powstac sortownia jesli posiada Pan taka informacje.

Cytat:Pyta Pan mnie czy chcę dyskutować na temat jakiejkolwiek ugody z mieszkańcami Balina?



Tak pytam, bo na zebraniu wiejskim mialem odczucie ze to jest wersja ostateczna nic nie da sie poprawic,zmienic,dodac - zebranie wiejskie to nie najlepsze forum do dyskusji

Pozdrowienia Mateusz Pietrzyk

jak wyeksmitować ex-małzonkę która nie płaci czynszu?

Mam problem.
Jestem partnerką żołnierza zawodowego. Mieszkamy od roku w wynajmowanym mieszkaniu. Mój partner ma od 4 lat zasądzoną separację i rozdzielność majątkową z żoną, są obecnie w trakcie rozwodu.

Mój partner wyprowadził się z kwatery stałej pozostawiając w niej żonę i dziecko.
W WAMie poinformowano go że pomimo tego że nie zamieszkuje musi jako główny najemca płacić połowę czynszu, drugą powinna płacić żona.
A więc płacił połowę, ona niestety nic, pomimo jego próśb.
W zeszłym roku WAM poinformował go o powstałym zadłużeniu.
Wymienił dosyć sporą korespondencję z WAM.
Najpierw chcieli od niego dane małżonki i jej pracodawcy żeby wyegzekwować dług od niej. Gdy napisał im że nie jest w stanie podać danych pracodawcy bo żyją z małżonką w separacji i niezgodzie, przeczytał że oni nie mają obowiązku sami tego dochodzić i ściągną mu zadłużenie administracyjnie.

Mnie już ręce opadają. Ona by chciała żeby on wykupił mieszkanie za swoje pieniądze i przepisał na nią. Ale my nie mamy takich kwot. Z resztą dlaczego ja mam robić jej prezent? Bo przecież kredyt spłacalibyśmy wspólnie-mieszkamy pod jednym dachem.
Ostatnio przyszła decyzja o ściągnięciu długu z pensji mojego partnera, właśnie będzie składał wniosek o ugodę i rozłożenie długu na raty. Ale co to da, skoro kolejny dług będzie rósł w kolejnych miesiącach...

Ostatnio doszliśmy do wniosku że będzie najlepiej zrzec sie kwatery na rzecz żony, rezygnując nawet z ekwiwalentu, byleby nie płacić czynszu (to jest ok 5000 rocznie!!!)
Odpowiedź WAMu: nie ma takiej możliwości. Żołnierzowi przysługuje prawo do kwatery i nie może się go zrzec na czyjąkolwiek korzyść, za to przysuguje mu ewkiwalent ale musiałby zdać pustą kwaterę. Ma sie dogadać z małżonką.
Ale jak?????????????? pytam się. Jak dogadać sie z kimś kto rzuca kłody pod nogi i robi wszystko na złość. Ja do niej nic nie mam, niech sobie mieszka w tej kwaterze, tylko niech płaci za to w całości!

*Co robić? Czy miał ktoś z taką sytuacją do czynienia?
*jak można wyeksmitować kogoś kto nie płaci czynszu? czy to robi WAM, czy mógłby zadziałać mój partner?
*Jakie pisma i do kogo należy skierować o przyznanie lokalu zastępczego , socjalnego?

Pomóżcie proszę!!!!!!!!!!!!!!! mnie już ręce opadają!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

egzamin z admina 07 u dr. Przybysza - pytanie

Bardzo sympatycznie. Polecam
Przykladowe pytania:
-strona w KPA
-uchwaly NSA
-doreczenie w KPA
-uchylenie decyzji a stwierdzenie niewaznosci
-ugoda.
Z materialnego:
-wywlaszczenie nieruchomosci
-zaklad administracyjny
-akt administracyjny.

Ile dni ma na odpowiedź ZE?

Kolego "mirek 52" witam.
Jak prześledzisz wszystkie tematy na tym forum, w części postów zapisanych przeze mnie jako "kalow", gdzie dość obszernie opisałem swoje zarzuty w stosunku do działań ZE do mojej własności działki, na której nielegalnie ZE -..T rejon sieci energetycznej w....uzyskasz pełny aspekt tej sprawy. Zrozumiesz, że ZE nic nie ma do powiedzenia w swojej obronie, w związku z faktem udowdnienia całej prawdy o nielegalnym jego działaniu. Jest to udowodnione w postępowaniach administracyjnych na szczeblu Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, gdyż to on unieważnił pozowlenia na budowę sprzed kilkunastu lat. Także inne organy kontroli wskazywałty wiele naruszeń prawa przez ZE i też przyczynily się do unieważnienia pozostałych decyzji wydanych w sprawie samowolnie wybudowanej linii 15kV.
Przed Sądem cywilnym, strona pozwana ZE nie udowodnila legalnego swojego działania.
Sąd dawał szansę ZE zawieszając postępowanie na ugodę, lecz pozwany ZE nie wykorzystał jej stojąc przy swoim obranym kierunku działań. Kierunek ZE jest określony - pozostawić linię 15 kV na moim gruncie zajmującą 1/3 wielkości działki od strony dostępu z drogi i nieuznaniu roszczeń odszkodowawczych za bezumowne korzystanie z nieruchomości, niemożliwości jej zabudowy, znacznej jej obniżeniu wartości, stworzonego ciągłego zagrożenia dla właścicieli przez możliwość jej zerwania wskutek jej nieprawidłowej budowy i częściowym przechodzeniu nad metalowym ogrodzeniem. Pośrednim szkodliwym ciągłym oddzaiływaniu pola elektromagnetycznego linii 15kV na całą rodzinę właściciela i wiele innych. A wszystko to w związku z działaniem w złej wierze w stosunku do włąściciela nieruchomości na którego ZE wtargnął bezprawnie.
Dlatego ZE milczy, gdyż zmusza to do wydatków, na ktore jak pisał w swoim piśmie do nadzoru budowlanego nie jest stać. Wskazuję, że zyski ZE były dość znaczne, gdyż skrócil sobie przebieg linii 15 kV o kilka km, nie musiał wypłacać odszkodowania prywatnym właścicielom, nie musial wyplacać odszkodowania Państwowym Lasom, na których gruntach linia 15 kV miała przebiegać, nie musial dokonywać ciągłej przecinki lasu. Zyski uzyskane przed kilkunastoma laty były znaczne dla ZE, gdyby pieniądze odpowiednio ulokowane w 1990r. kiedy linia została wybudowana, obecny zysk pokryłby wszystkie straty wynikłe z przebudowy tej linii i wypłaconych odszkodowań, a przypuszczam że zostałoby coś jeszcze dla pracowników energetyki.
Panowie łatwo sie wchodzi na cudzą nieruchomość, trudniej jest z niej zejść w związku z przyzwyczajeniem do nie swojego gruntu.

pytanko

Tym razem mam konkretną odpowiedź na Twoje pytanko. Rzeczywiście decyzja
podziałowa stanowi podstawę do ujawnienia zmian w ewidencji gruntów, a ta
zawiadamia o zmianie właściciela księgi wieczyste.
Intrygowała mnie zatem sprawa byłego właściciela, któremu zabrano w wyniku
tej decyzji część nieruchomości gruntowej pod drogę publiczną. Okazuje się,
że nikt nie zajmuje się odszkodowaniem za utratę własności.
Były właściciel sobie wiadomymi sposobami dowiaduje się o tym, że danej
nieruchomości już nie posiada.
Jednak w każdym przypadku może wystąpić do właściwej gminy o wypłatę
słusznego odszkodowania i takowe otrzymuje. Nawet po wielu latach . To są
informacje od kierownika referatu d/s odszkodowań w jednej z gmin ....
Myślę, że tym razem odpowiedź Cię satysfakcjonuje, chociaż sama mam mieszane
uczucia po tym co usłyszałam na ten temat.
Kłóci się to z moją wiedzą na temat bezwzględnej ochrony własności
wynikającej z konstytucji tego kraju jak i kodeksu cywilnego.
Z pozdrowieniami Ela.
----- Original Message -----

Sent: Wednesday, June 20, 2001 12:49 AM
Subject: Re: pytanko

Nie bardzo wiem, co rozumiesz pod hasłem "dogadują się". Po mojemu to jest
ugoda , która również ma moc prawną i stanowi podstawę do ujawnienia zmiany
w KW.
Innej formy postępowania administracyjnego nie widzę.
Musi to być decyzja lub ugoda posiadająca moc ugody sądowej.
Chociaż formę ugody znam tylko w jednym przypadku - przy rozgraniczeniu.
Popytam jeszcze znajomych geodetów - praktyków , jak coś znajdę konkretnego,
to Ci odpowiem.
Ela

----- Original Message -----

Sent: Tuesday, June 19, 2001 8:08 PM
Subject: Re: pytanko

Ela, a co jesli nie ma decyzji o wywlaszczeniu a strony dogaduja sie co do
odszkodowania ?

Decyzja zatwierdzająca projekt podziału (mówimy oczywiście o decyzjach
prawomocnych) nie stanowi podstawy do ujawnienia zmiany właściciela w
ewidencji ani w KW.
Za tym musi iść decyzja o wywłaszczeniu i jednocześnie "słusznym"
odszkodowaniu - to ona stanowi podstawę do ujawnienia zmian. Odbywa się to
automatycznie - z mocy samego prawa.
Z pozdrowieniami - Ela

----- Original Message -----

Sent: Monday, June 18, 2001 11:05 PM
Subject: pytanko

| jesli nie sprawi Wam to kloptu, prosilbym o odpowiedz na pytanie:
| czy decyzja zatwierdzajaca projekt podzialu, w przypadku wydzielenia
| drogi publicznej zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, jest
| podstawa do wprowadzenia gminy lub skarbu panstwa jako wlasciciela w
| ewidencji lub w  KW, czy wymagane jest zawarcie aktu notarialnego z
| wlascicielem gruntu po uprzednim uzgodnieniu odszkodowania za wydzielena
| droge ?
| nie znalazlem w przepisach stwierdzenia o tym, w jakim trybie grunt
| przechodzi na rzecz gminy lub skarbu panstwa

API SH/CD, 195/65R15 88H, HC/R 25 E1 02A 44457
        Dezorientujące symbole - zobacz, co oznaczają!
        http://parking.poland.com/zapraszamy/porady.asp

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.sci.geodezja

API SH/CD, 195/65R15 88H, HC/R 25 E1 02A 44457
Dezorientujące symbole - zobacz, co oznaczają!
http://parking.poland.com/zapraszamy/porady.asp

Podziały nieruchomości

Pozwolę sobie polemizować, IMHO uważam nadal, że oznaczenie punktów
granicznych w terenie przy pomocy graniczników nie przesądza o
charakterze granicy która jest  przez nie określona. I tak:

Cytat:| Mają prawo nie zgodzić się z takim oznaczeniem ich granic w
| operacie ewidencji gruntów i domagać się prawidłowego ich
| określenia.
i wtedy szanowny geodeto co zrobisz? -



Jeśli w trakcie wskazywania granic których przebieg wynika z ewidencji
gruntów wynikł by spór co do ich położenia i któraś ze stron nie
zgadzała by się na stabilizację trwałą to:
- jeśli stabilizacja trwała nie naruszała by posiadania strony
niezadowolonej to oznaczył bym punkty granicznikiem. Stronie
niezadowolonej przysługuje prawo do wystąpienia do organu prowadzącego
ewidencję o poprawienie  błędu w ewidencji i   o przywrócenie
posiadania (w drodze negocjacji czy sądowej). Jeśli po postępowaniu w
sprawie o poprawienie błędu w ewidencji gruntów byli by
nieusatysfakcjonowani mogą domagać się tego sądownie lub wystąpić o
rozgraniczenie.
- jeśli stabilizacja trwała naruszała by posiadanie to oznaczył bym
punkty graniczne w sposób nietrwały i pozostawił właścielowi
nieruchomości która jest "pokrzywdzona" możliwość przywrócenia
posiadania. Jeśli by to posiadanie odzyskał to logicznym było by
zastabilizowanie granic w sposób trwały. Nie wnikam tu w tryb
postępowania w takiej sprawie bo to inna sprawa.
Taki tryb nie wynika bezpośrednio z żadnych przepisów ale jest moim
zdaniem zgodny z logiką i wykładnią przepisów kodeksu cywilnego.
Cytat:a czy słyszałes kiedyś o sporze granicznym w pojęciu użytkowania!



Spory graniczne wynikają wyłącznie z poczucia niezgodności stanu
użytkownie ze stanem prawnym. Inaczej by ich po prostu nie było.
Cytat:i tu jest to właśnie naruszenie prawa własności! - na jakiej
podstawie
my mówimy do właściciela "tu jest granica bo tak wynika z mapy
ewidencji gruntów"?



Mówimy -"To jest granica wykazana w operacie ewidencji gruntów jako
granica władania pomiędzy nieruchomościami. Innego oznaczenia granic w
dokumentach geodezyjnych nie ma. Granica ta została pomierzona na
podstawie użytkowania w roku ... itd. itd.  Chcemy oznaczyć tą granicę
granicznikami aby ułatwić Państwu dalsze gospodarowanie na
nieruchomościach. Co Państwo na to?"        -    Gdzie tu jest
naruszenie prawa własności?
Cytat:Przecież to: rozgraniczenie nieruchomości polega na oznaczeniu
granic,
 tj. na określeniu położenia punktów i linii granicznych, utrwaleniu
ich
na gruncie oraz sporządzeniu odpowiednich dokumentów - tak
to chyba "leci" dosłownie i nikt tu nie ma problemu z rozróżnieniem
o jaką granicę "biega" -



Rozgraniczenie nieruchomości  już istniejących, czyli ustalenie
przebiegu ich granic następuje wtedy gdy były niesporne - w drodze
decyzji organu administracyjnego, lub w razie sporu bądź przez
zawarcie ugody przed geodetą, bądź w drodze orzeczenia lub ugody
sądowej. Nie znam innej możliwości ustalenia przebiegu granicy według
stanu prawnego w takim przypadku. Gdzie tu jest miejsce na
rozgraniczenie w drodze "zakopania graniczników". Przykro mi, ale ja
nie wiem.
I jeszcze słowo. Samo zakopanie graniczników nie zmieni statusu
granicy. Ale fakt że zostały zakopane, fakt że właściciele gruntów
sąsiednich zapoznali się z ich położeniem, że zakres użytkowania
nieruchomości jest zgodny z granicami przez te punkty wyznaczonymi
będzie miał wpływ na przyszłe, ewentualne ustalenie granicy według
stanu prawnego. I to bardzo dobrze, chyba zależy nam na uporządkowaniu
i ucywilizowaniu kwestii granic. A punkty graniczne widoczne,
niesporne i trwałe na pewno pozytywnie się tej kwestii przysłużą.
Natomiast jeśli powstanie spór graniczny to ani istniejące graniczniki
ani nawet "mur graniczny hrabiego Fredry" sprawy nie rozwiąże i
przesądzi.
A swoją drogą to ja też wolę wbijać paliki a nie zakopywać graniczniki
;-)

Pozdrawiam

Radosław Smyk

Naruszenie dóbr osobistych

Cytat:Chcialem przeczytac artykul innego kolegi wyzej, ktory mnie kiedys
rozsmieszyl. Artykul zostal wycofany przez autora. Wiadomo dlaczego:
grupa czuje sie sterroryzowana i jak tak dalej pojdzie to ona zdechnie.



Obawiam sie, ze powyzsza opinia nie znajduje uzasadnienia.
Spor prawny dotyczy osob cywilnych, a nie

Parkiet vs. pl.biznes.wgpw

Nie wiem na czym polega i mogloby polegac sterroryzowanie grupy i przez
kogo i w jakim celu ?

 Czy Panowie zdaja sobie sprawe co sie

Cytat:stanie, jak to uderzy w nas wszystkich, jesli ten konflikt miedzy Panami
zostanie naglosniony przez zadne sensacji media ?



A co sie rzekomo ma stac ?

Kolega Rucki przyjal rekawice, zatem wycofanie sie Redakcji nie jest
mozliwe.

Mozliwe jest rozstrzygniecie sporu przez Sad Polubowny
i w tej sprawie wlasnie staram sie powolac procedure stosowana na Wall
Street.

 Proces zezre finansowo Pana Ruckiego a i

Cytat:Parkietowi slawy nie przyniesie.



Ale zwaz fakty, ze Kolega Rucki akceptuje to wyzwanie.

Ja bym proponowal ugode a mianowicie

Cytat:oficjalne przeprosiny przez Pana Ruckiego na grupie i na lamach Parkietu
oraz symboliczna nawiazke, powiedzmy 5 tys. zl na PCK. Takim sposobem
zdolamy tej przykrej sprawie ukrecic leb nim sie ta hydra rozrosnie
ponad miare i nam tu wszystkim zaszkodzi.



Wszystkim nie zaszkodzi, bo niby dlaczego. Moze jedynie oczysci
atmosfere.

Cytat:Grupa dyskusyjna moze natomiast wiecej i smielej niz gazeta. Zachecam
Kolegow aby tu uzywali pseudonimow i zmieniali swoje adresy
elektroniczne.



Pozwole sie nie zgodzic.

Wiarygodnosc polega m.in. na odwadze posiadania jednego adresu e-mail.

Mozna uzywac oczywiscie i 20 adresow i wyrazac sprzeczne opinie pod
roznymi adresami,
co mialo ostatnio miejsce, tzn. podszywanie sie pod rozne nicki.

Niemniej dostepna technologia pozwala na pelna identyfikacje kazdego
uzywanego adresu
e-mail , jak i identyfikacje autora korespondencji.
Jednak na liscie takie mechanizmy nie sa potrzebne , ani przydatne, bo
to nie jest urzad, a jedynie rozmowa prowadzona za posrednictwem
klawiatury.

Spor prawny  Redaktor Parkietu vs. Kol. Rucki
jest istotny , gdyz jedynie oczysci atmosfere i dowartosciuje liste
wgpw.

Przypadki takich sporow prawnych, odnoszacych sie do uzytkownika listy
usenet
sa bardzo rzadkie, z uwagi na mechanizm samokontroli i autocenzury.

Sam spor nie jest w gruncie rzeczy sporem prywatnym,
ale potwierdza znaczenie mediow elektronicznych i rysujacego sie
konfliktu interesow.
Media elektroniczne sa zdolne przechwycic i zdominowac publikowane na
papierze serwisy informacyjne, gospodarcze, finansowe , w tym gieldowe.

W tej chwili mozemy komentowac juz wplyw dzisiejszego trzesienia ziemi w
Meksyku
na gieldy Ameryki Lacinskiej.  Juz 4 trzesienia w tym roku ,
przypomne Turcja, Grecja, Tajwan, Meksyk.
Media drukowane przedstawia taki komentarz w sobote i poniedzialek.

Poki Kolega Rucki trzyma rekawice  pozostaje wnioskowanie o uznanie
wlasciwosci Sadu Arbitrazowego powolanego przez liste wgpw, przez
pelnomocnikow prawnych obu stron.

Po uzyskaniu opinii Ombudsmanow z Wall Street, przedstawie konstruktywne
rozwiazanie, odpowiadajace interesom obu stron.

Na razie sprawa w toku.

I podsumowujac.

Brak podstaw dla uznania identyfikacji osob piszacych na liste z
interesem listy.

Lista dyskusyjna jest otwarta i nie nalezy oczekiwac deklaracji
lojalnosci, przed wyslaniem postu na nia.

Brak tez podstaw dla okreslania interesu lub interesow listy.

Lista nie jest zwiazkiem, stowarzyszeniem interesow osob ja czytajacych.
Wystarczy ze pozwala na swobodna wymiane uwag nt. inwestowania,
poglebianie wiedzy, wymiane doswiadczen, opinii, pogladow.

Byloby niedobrze, gdyby miala stac sie grupa interesow finansowych z
opcja wywierania naciskow na osoby, nie identyfikujace sie z takimi lub
innymi interesami.

Status jest non-for-profit, zgodny z usenetem.

Spor istnieje pomiedzy Redaktorem Parkietu a Kolega Ruckim.

Spor nie dotyczy listy wgpw, poniewaz lista nie jest jednolita struktura
organizacyjna, ani administracyjna.

Jezeli zainteresowane strony zechca udostepniac prowadzona
korespondencje , przesylajac odpisy, kopie pism rowniez na liste wgpw to
jest to ich niezalezna decyzja, prawo,
a nie zobowiazanie.

Mozna jedynie miec nadzieje, ze osoby podpisujace listy nickami,
pozostaja autorami tych postow, jakkolwiek byly opisane przypadki
uzywania falszywych sygnatur - patrz archiwum listy.

z powazaniem
Jacek

hon. Ombudsman listy wgpw

Prawo administracyjne /uprawnienia organu

Uprawniony organ może to zrobić .Robi to w postaci wydania decyzji o zmianie regulaminu ale musi to zrobić przestrzegając prawa.Kwestie te reguluje KPA.
Rozdział 2
Zasady ogólne
Art. 6. Organy administracji publicznej działają na podstawie przepisów prawa.
Art. 7. W toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i podejmują wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli.
Art. 8. Organy administracji publicznej obowiązane są prowadzić postępowanie w taki sposób, aby pogłębiać zaufanie obywateli do organów Państwa oraz świadomość i kulturę prawną obywateli.
Art. 9. Organy administracji publicznej są obowiązane do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Organy czuwają nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i w tym celu udzielają im niezbędnych wyjaśnień i wskazówek.
Art. 10. § 1. Organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań.
§ 2. Organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w § 1 tylko w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną.
§ 3. Organ administracji publicznej obowiązany jest utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji, przyczyny odstąpienia od zasady określonej w § 1.
Art. 11. Organy administracji publicznej powinny wyjaśniać stronom zasadność przesłanek, którymi kierują się przy załatwieniu sprawy, aby w ten sposób w miarę możności doprowadzić do wykonania przez strony decyzji bez potrzeby stosowania środków przymusu.
Art. 12. § 1. Organy administracji publicznej powinny działać w sprawie wnikliwie i szybko, posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do jej załatwienia.
§ 2. Sprawy, które nie wymagają zbierania dowodów, informacji lub wyjaśnień, powinny być załatwione niezwłocznie.
Art. 13. § 1. Sprawy, w których uczestniczą strony o spornych interesach, mogą być załatwiane w drodze ugody sporządzonej przed organem administracji publicznej (ugoda administracyjna).
§ 2. Organ administracji publicznej, przed którym toczy się postępowanie w sprawie, powinien w tych przypadkach podejmować czynności skłaniające strony do zawarcia ugody.
Art. 14. § 1. Sprawy należy załatwiać w formie pisemnej.
§ 2. Sprawy mogą być załatwiane ustnie, gdy przemawia za tym interes strony, a przepis prawny nie stoi temu na przeszkodzie. Treść oraz istotne motywy takiego załatwienia powinny być utrwalone w aktach w formie protokołu lub podpisanej przez stronę adnotacji.
Odpowiadając na pytanie
"Czy podmiot organizujący kurs może w regulaminie rozszerzyć zakres egzaminu poza podany w rozporządzeniu i jak takie działanie ma się do zasady legalizmu w administracji?"
Może to zrobić ale powinien przestrzegać powyższych zasad.

"A jakie to ma znaczenie -chodzi o zasadę."
Podejrzewam,że Niec Nota chciał sie dowiedzieć jakie to rozporządzenie aby zapoznać sie z nim.Wiele osób zadaje pytania a nie doczyta do końca aktów prawnych.Może odpowiedż na twoje pytanie zawarta jest w tym rozporządzeniu.

Festiwal Piosenki Greckiej

Medea napisała
A ja mam pytanie do Nikosa po dzisiejszym reportażu we wrocławskich "Faktach".... Teraz chcesz, żeby społeczeństwo się wypowiedziało się czy ma być festiwal .... czy nie.... Dziwnym trafem do jego powołania nie była Ci nasza opinia potrzebna.... Ale wtedy decyzja RM była Ci na rękę, prawda?

Witam
Kiedy się społeczeństwo będzie wypowiadać podczas referendum o tym czy Burmistrz dobrze pracuje i czy spełnił swoje obietnice,czy go zostawić czy nie,mieszkańcy przy okazji będą mogli również w tym temacie pośrednio odpowiedzieć na moje zarzuty.Jestem przecież jednym z mieszkańców,czy nie ? .Referendum nie jest o festiwal.I ja go nie organizuję.
A przecież jak bym śmiał ?
Do powołania festiwalu właśnie była potrzebna opinia wyrażona głosami 28 radnych, reprezentantów mieszkańców.Dlaczego to zrobili ?To się ich zapytaj. Natomiast kiedy powstał problem z festiwalem o którym mówiłem na dwóch powołanych konferencjach prasowych to, żaden z radnych ,przewodniczących komisji rady,tym tematem się nie zajęli.Przekonywałem i starałem sie argumentować kiedy mi dano głos na sesji i podczas debaty Burmistrza z udziałem posła.Brodniaka.Pisałem pisma do ugody.
Byłem u Gronicza z delegacją.I co?
Oszczał mnie.
To na co teraz liczą, na pochwały?.Zawsze jednak ktoś tą żabę musi zjeść.Dziś słyszę z ust wielu z kręgu Gronicza że teraz formułowany jest budżet na następny rok, i nic nie jest stracone.Ludzie odpowiedzialni wiedzą co mają zrobić.Ten temat jest hańbą dla Zgorzelca.Z jednej strony Gronicz mówi o promocji Zgorzelca na zewnątrz a z drugiej strony tą jedyną promocję z 10 letnią tradycją zbagatelizował.Zestawia,porównuje i bajki opowiada że podczas Jakubów było 500.000. ludzi.A może się pomylił i chodzi o 50.000.
Zgorzelec i Gorlitz zostały by zadeptane..Wszystkie imprezy mają sens w których uczestniczą mieszkańcy Zgorzelca które samoistnie są promocją miasta ,w których uczestniczą mieszkańcy za darmo, ze swoich podatków.I tu dobry gospodarz nie musi faworyzować żadnej imprezy bo wszystkie są potrzebne.
Wracając do festiwalu
To właśnie Burmistrz samowolnie na początku droczył się ze mną ,aby robić Festiwal Bałkański potem proponował raz tyle, innym razem tyle według własnego uznania.
Przypominam więc ,że zgodnie z treścią uchwały 463/98 władze miejskie zobowiązały sie przekazywać środki w pełni pokrywające koszty organizacji festiwalu.Taką samą uchwałę podjęto o Dni Zgorzelca.Przypominam także,że w budżecie na br.zagwarantowano dotacje dla MDK uwzględniając koszty organizacji tegorocznej edycji festiwalu na pożiomie wydatków w roku ubiegłym.W związku z tym dowolne wydatkowanie przez Pana Burmistrza Gronicza środków budżetowych- niezgodne z celami na jakie zostały zagwarantowane w budżecie,jest naruszeniem dyscypliny budżetowej.
Na moje uwagi,wnioski i zarzuty i czy miałem rację ,trzeba poczekać do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu i po przeprowadzeniu kontroli Urzędu i MDK przez Regionalną Izbę Obrachunkową .
Nikos

MCI [MCI]

MCI: Ani grosza za upadek JTT
29.11.2006 07:47

Skarb nie ma zamiaru płacić giełdowej spółce MCI rekordowego odszkodowania za straty na akcjach JTT. Jego argumenty kwestionują prawnicy.

Konflikt między MCI Management, giełdowym funduszem venture capital, a skarbem państwa o odszkodowanie za straty, jakie spółka poniosła na skutek zniszczenia JTT Computer przez fiskusa, nabiera rumieńców. Prokuratoria Generalna (PG), biuro prawne reprezentujące państwo, złożyła wczoraj sprzeciw wobec wydanego przez sąd nakazu zapłaty na rzecz MCI 38,5 mln zł. A to oznacza, że będzie proces sądowy o największe w historii odszkodowanie od skarbu państwa.

Nie mają prawa

Znamy linię obrony skarbu państwa.

- MCI Management nie ma prawa do tego odszkodowania, ponieważ to nie ta firma poniosła szkodę z powodu decyzji administracyjnej. Jeśli już, to uprawnionym do takiego żądania może być jedynie znajdujące się w stanie upadłości JTT Computer, a ściślej - w jego imieniu - syndyk masy upadłościowej - twierdzi Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii Generalnej (PG).

Tymczasem MCI chce walczyć do końca. Holding domaga się od państwa 38,5 mln zł: 10,2 mln zł to odszkodowanie za rzeczywiste straty na drastycznym spadku cen akcji JTT w rezultacie niszczenia firmy przez fiskusa, a 28,3 mln zł - za tzw. utracone korzyści.

MCI wniósł pozew na początku października i proponował ugodę. Prokuratoria nie poszła na to. Potem MCI wystąpił o wydanie nakazu zapłaty na jego rzecz (w uproszczonym postępowaniu upominawczym, bazującym na dokumentach, bez udziału stron). Mając przed sobą tylko dowody przedstawione przez fundusz, wrocławski sąd 31 października wydał wrocławskiemu Urzędowi Kontroli Skarbowej nakaz zapłaty 38,5 mln zł. Giełdowi inwestorzy MCI wzięli to za dobrą monetę. Kurs poszybował w górę.

- We wtorek złożyliśmy sprzeciw wobec nakazu zapłaty - mówi szef Pokuratorii.

Na skutek sprzeciwu nakaz zapłaty stracił moc prawną. Sprawę rozstrzygnie więc sąd.

- Zgodnie z prawem, odszkodowania może domagać się tylko podmiot, który poniósł szkodę wskutek działań organów administracji. W tym przypadku żadna decyzja fiskusa nie była wydana wobec MCI, tylko wobec JTT Computer - mówi Marcin Dziurda.

Dodaje, że gdyby przyjąć logikę rozumowania powoda, to odszkodowanie mogłoby dostać samo JTT oraz wszyscy byli akcjonariusze tej firmy.
- MCI oraz inni akcjonariusze JTT nie mogą przerzucać ryzyka inwestycyjnego na skarb państwa - twierdzi Marcin Dziurda.

Andrzej Lis, dyrektor inwe stycyjny MCI, uważa, że jego firma ma pełne prawo do odszkodowania.
- Gdyby fiskus błędnymi decyzjami nie zniszczył JTT Computer, to MCI odnosiłby duże korzyści z działalności tej firmy - wyjaśnia Andrzej Lis.

Mają prawo

O ocenę sytuacji zapytaliśmy Dorotę Szubielską z kancelarii prawnej Chadbourne & Parker, eksperta w dziedzinie procesów odszkodowawczych.
- Były akcjonariusz ma prawo domagać się odszkodowania. Sztuka polega tylko na przekonaniu sądu, że jest związek przyczynowy między decyzjami fiskusa a szkodą poniesioną przez byłego akcjonariusza - mówi Dorota Szubielska.

O zdanie zapytaliśmy też innego prawnika, który obecnie w kilku sprawach występuje przed sądem przeciwko skarbowi państwa (prosi o anonimowość).
- Byli akcjonariusze JTT bezapelacyjnie mogą żądać odszkodowań, jeżeli ich straty rzeczywiście były konsekwencją błędnych decyzji organów skarbowych. Kodeks cywilny mówi, że każdy może wystąpić o odszkodowanie, tylko musi udowodnić związek przyczynowo-skutkowy między działaniem organu a powstałą szkodą - tłumaczy nasz rozmówca.

Obecnie łączne roszczenia odszkodowawcze obywateli i firm wobec państwa opiewają na blisko 4 mld zł. Z tego jedynie 149 mln zł to roszczenia pokrzywdzonych bezprawnymi decyzjami fiskusa (trwa 50 procesów). Najwięcej ze wszystkich, bo aż 92 mln zł, domagają się byli akcjonariusze JTT. O najwyższą stawkę gra MCI.

Jarosław Królak

(Puls Biznesu)

http://mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=822137

KGI - Langiewicza "Locus"


Czy ratusz zapłaci olbrzymie odszkodowanie
Ziemowit Nowak2006-12-07, ostatnia aktualizacja 2006-12-07 19:42

Budowa kontrowersyjnego bloku na 17 mieszkań przy ul. Langiewicza ma być wstrzymana. Co na to inwestor i ludzie, którzy wpłacili pieniądze? Niewykluczone, że za błąd urzędników zapłacą podatnicy.
O tej budowie pisaliśmy 26 października ("Blokiem w ciche osiedle"). Na osiedlu domów jednorodzinnych, u zbiegu ulic Langiewicza i Mała Zgoda, Kielecka Grupa Inwestycyjna stawia "wielofunkcyjny budynek Locus" z 17 mieszkaniami, pomieszczeniami usługowo-handlowymi i garażem podziemnym na 12 pojazdów. Budynek ma mieć cztery kondygnacje. Budowa trwa w najlepsze, robotnicy kończą stawianie murów.

Tymczasem przeciwko takiemu blokowi protestuje sąsiad. Według Samorządowego Kolegium Odwoławczego - słusznie. 30 listopada SKO podtrzymało swoją wcześniejszą decyzję - urzędnicy ratusza rażąco naruszyli prawo, wydając inwestorowi warunki zabudowy. Budynek bowiem "gabarytami i formą architektoniczną" zasadniczo odbiega od sąsiadujących, urzędnicy nie dokonali analizy ruchu i liczby miejsc parkingowych po zbudowaniu takiego domu, budynek "w sposób rażący zburzy dotychczasowy ład przestrzenny i funkcjonalny".

Decyzja SKO jest ostateczna, inwestor może się od niej odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jednak skutkuje tym, że wydane już warunki zabudowy są po prostu nieważne, a w konsekwencji nieważne jest również pozwolenie na budowę, a więc i sama budowa. - W tej sytuacji wydałem postanowienie o jej wstrzymaniu - mówi Andrzej Kędra, dyrektor wydziału architektury i mieszkalnictwa UM.

Nie oznacza to, że budowa stanie od razu. Inwestor ma siedem dni na zaskarżenie tej decyzji do wojewody, a ten 30 dni na jej rozpatrzenie. - Jest bardzo prawdopodobne, że wojewoda podzieli zdanie ratusza - mówi jeden z urzędników. Co wtedy? Na 17 mieszkań KGI przyjęło już pieniądze, podobnie z lokalami użytkowymi. W samą budowę firma zainwestowała też duży kapitał, a dzięki dobrej pogodzie budowa idzie w najlepsze. To koszty, dlatego też firma nie wyklucza, że wystąpi do ratusza o odszkodowanie. Jeśli wygra w sądzie lub dojdzie do ugody, za błąd urzędników zapłacą podatnicy. Na razie KGI chce wyczerpać proces odwoławczy. - Odwołujemy się do WSA. Zobaczymy, co na to sąd. Do tego czasu nie możemy podejmować żadnej decyzji - zastrzega wiceprezes KGI Marek Żmudzki.

Nieusatysfakcjonowany czuje się również sąsiad z ul. Langiewicza. - To wszystko trwa za długo. Urzędy odpowiadają mi w ostatniej chwili albo w ogóle. A robota trwa. Zaczynam tracić wiarę, że uda się przywrócić spokój obok mojego domu - podkreśla.

Decyzję o wydaniu warunków zabudowy dla KGI podpisał w 2005 r. ówczesny architekt miejski Jerzy Partyka. Nie pracuje już w urzędzie.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,3779406.html

Czy cystersi podebrali Krakowowi działki?

Czy cystersi podebrali Krakowowi działki?

Magdalena Kursa 07-07-2006, ostatnia aktualizacja 07-07-2006 11:04

Kraków oddał siedem atrakcyjnych działek cystersom. - Komisja Majątkowa przy MSWiA zdecydowała o tym w trybie niejawnym. To sprzeczne z konstytucją! Na dodatek od tej decyzji nie możemy się odwołać - alarmował w czwartek prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.Na jednej z działek, u zbiegu ulic Kapelanka z Brożka, krakowscy kupcy chcieli wybudować centrum handlowe, na kupno innej miasto ogłosiło przetarg, a oferenci wpłacili już wadium. - Jeszcze inną zamierzaliśmy dać misjonarzom w ramach przygotowywanej ugody. Ale cystersi nam je podebrali - oskarża prezydent. W sumie chodzi o grunty o łącznej powierzchni ponad trzech hektarów i wartości 24 mln zł. Żaden z nich nie był w przeszłości własnością cystersów. O stracie tych działek miasto dowiedziało się z orzeczenia Komisji Majątkowej. Kto wskazywał działki? - Pełnomocnik cystersów - mówią krakowscy urzędnicy, którzy równocześnie zastanawiają się, skąd prawnicy opactwa mają informacje o miejskich działkach. - Może od radnych, którzy przecież podejmują uchwały o sprzedaży gminnego mienia?Była ugoda, nie ma ugody Działki przeszły na własność opactwa na mocy ustawy z 1989 roku o stosunku państwa do Kościoła. Potraktowano je jako tzw. mienie zamienne. - Nikt nas nie pytał, czy na przykład nie wolelibyśmy płacić odszkodowania. Poza tym w 1994 roku miasto zawarło z cystersami ugodę zamykającą sprawę - mówi Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.Dziesięć lat po tej ugodzie cystersi wystąpili jednak do komisji z ponownymi roszczeniami, wskazując, że w poprzednim dokumencie nie było sformułowania, iż ugoda wyczerpuje wszystkie roszczenia. Sprawa jest tym bardziej uciążliwa dla miasta, że Komisja Majątkowa jest organem jednoinstancyjnym - od jej orzeczeń nie można się odwołać.- To niewyobrażalne, by w państwie prawa stosować takie metody - oburza się Majchrowski. Komisja Majątkowa pisze jednak w uzasadnieniu swego orzeczeniu, że zawarcie ugody nie było możliwe, bo przedstawiciele prezydenta Krakowa nie chcieli "rozważyć propozycji ugodowych".Jak było naprawdę? Z dokumentów wynika, że Komisja Majątkowa wezwała miasto do zawarcia ugody i przekazanie cystersom wskazanych działek. Krakowski magistrat odpisał, że ma wątpliwości, bo ugodę z opactwem cystersów już raz zawarto, a poza tym działki te są przeznaczone na inne cele. - Komisja na to pismo nie odpowiedziała, tylko na niejawnym posiedzeniu zdecydowała o przekazaniu działek - żalą się urzędnicy.To nie koniec roszczeń Prezydent wezwał komisję, by uchyliła swą decyzję. Pisał też do ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna. Na żadne z tych pism odpowiedzi nie otrzymał. - Wobec tego jutro wniosę skargę do sądu administracyjnego, a jeśli i to nic nie da, to do Trybunału Konstytucyjnego. Zwróciłem się też do sądu wieczystoksięgowego o zawieszenie postępowania w sprawie wpisu do księgi wieczystej - dodaje prezydent.To nie koniec kłopotów Krakowa. Cystersi oszacowali swoje obecne roszczenia na 90 mln zł. Zakładając, że na razie odebrano miastu działki o wartości 24 mln zł, Kraków może się spodziewać kolejnych decyzji.- Jutro możemy się dowiedzieć, ze Komisja Mienia pozbawiła nas kolejnych działek. Trudno w takiej sytuacji gospodarować mieniem - alarmuje prof. Oklejak. Próbowaliśmy się skontaktować z Krzysztofem Mazurem, który jest pełnomocnikiem prawnym cystersów. Z jego kancelarii otrzymaliśmy jednak odpowiedź, że mecenas nie może udzielić informacji, bo - po pierwsze - jest na urlopie, po drugie zaś, nie zna ostatniego wystąpienia prezydenta Majchrowskiego dotyczącego tej sprawy.

Magdalena Kursa

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

.

Rząd przegrał w Strasburgu batalię o czynsze

Ponizej artykul z "Rzeczpospolitej":
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060620/prawo/prawo_a_2.html

Zapraszam do lektury i komentarzy.

Aleksander

Właściciele mogą ubiegać się w polskich sądach o odszkodowania za lata ograniczania czynszów w prywatnych kamienicach.

Drogę otwiera im wczorajszy wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Strasburski Trybunał orzekł, że polskie przepisy chronią lokatorów kosztem właścicieli. Wieloletnie ograniczenia podwyżek czynszów w prywatnych kamienicach naruszały konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Trzeba też - jego zdaniem - zmienić ustawę o ochronie praw lokatorów. Jednocześnie Trybunał zasądził na rzecz właścicielki domu w Gdyni (to ona wniosła skargę) 30 tys. euro tytułem zadośćuczynienia moralnego.

Walka gdyńskiej właścicielki
Wczorajsze orzeczenie kończy wieloletnią batalię o czynsze regulowane. Rozpoczęła ją Maria Hutten-Czapska, obywatelka francuska polskiego pochodzenia, właścicielka domu w Gdyni. Mieszkali w nim najemcy (ich następcy), którzy przed laty dostali przydziały administracyjne (następnie zamieniły się one w umowy najmu), tzw. lokatorzy kwaterunkowi. Płacili czynsz, którego wysokość ograniczały przepisy.

Hutten-Czapska toczyła najpierw boje o podniesienie czynszu, a potem o to, by wyprowadzili się z jej domu. W końcu złożyła skargę do Strasburga. Jej sprawa zyskała na znaczeniu, kiedy Trybunał nadał jej charakter pilotażowy. Tak samo zamierzał rozpatrywać inne skargi właścicieli kamienic.

Wyrok zapadł 22 lutego 2005 r. Był korzystny dla Hutten-Czapskiej. Zobowiązał polski rząd do zmiany przepisów dotyczących opłat czynszowych (tj. ustawy o ochronie) oraz do zawarcia ugody z Hutten-Czapską w sprawie odszkodowania.

Czynsze uwolnił jednak nie rząd, lecz Trybunał Konstytucyjny. Orzekł w zeszłym roku niekonstytucyjność dwóch przepisów ich dotyczących.

Rząd postanowił walczyć dalej i odwołał się do Wielkiej Izby Trybunału. Obawiał się bowiem lawiny wniosków o odszkodowania ze strony właścicieli prywatnych kamienic.

Otwarta droga
Oba wyroki Trybunału (I i II instancji) otwierają właścicielom prywatnych kamienic drogę do żądania odszkodowań przed polskimi sądami. Polskie władze nie wywiązały się - zdaniem Trybunału - z obietnicy danej polskiemu społeczeństwu. Przepisy ograniczały czynsze ponad dziesięć lat, czyli właściwie od 1994 r. do 2005 r. Potem miały zostać uwolnione. Ciągle się jednak z tego wycofywano.

Renata Krupa-Dąbrowska

--------------------------------------------------------------------------------

Będziemy walczyć o swoje
Wiele lat polskie władze były głuche na argumenty. Zmiany przepisów ograniczały nasze prawa, a przyznawały kolejne przywileje lokatorom. Teraz budżet państwa poniesie konsekwencje tych decyzji.

Zbieramy pozwy od właścicieli kamienic z całej Polski. Zamierzamy bowiem wnieść do sądu pozew zbiorowy o odszkodowanie. Gra idzie o dużą stawkę. Według naszych szacunków budżet państwa jest winien właścicielom ponad 14 mld zł.

Bitwa o Ekstraklasę - faza decydująca

Cytat:
W Warszawie kalkulują, że Górnik nie dostanie licencji i jego kosztem stołeczna Polonia mogłaby zostać w ekstraklasie. W Zabrzu nie chcą o takim wariancie słyszeć, ale sytuacja finansowa klubu faktycznie może być dobrym pretekstem do usunięcia go z elity.

Polonia to obecnie najsłabszy zespół piłkarskiej Orange Ekstraklasy. Cztery kolejki przed końcem sezonu drużyna ze stolicy ma sześć punktów straty do Górnika Zabrze oraz Arki Gdynia i coraz mniejsze nadzieje na uratowanie się przed spadkiem do II ligi. Ale w Warszawie kibice pocieszają się, że "Czarne Koszule" w elicie i tak zostaną, bo jest już podobno przesądzone, iż licencji na nowy sezon nie dostanie Górnik Zabrze.

Kluczowym argumentem ma być ujawnione niedawno zadłużenie zabrzańskiego klubu, które wynosi ponad 7 mln zł. Górnik ma problemy z uregulowaniem zadłużenia względem Urzędu Skarbowego i ZUS-u. - Są kłopoty z tymi dwoma urzędami - przyznaje Jerzy Frenkiel, prezes Górnika. - Jestem jednak przekonany, że sobie z tym poradzę, choć sprawa jest skomplikowana - dodaje prezes.

Sprawę szczegółowo regulują odpowiednie przepisy licencyjne PZPN-u, które są dostępne na internetowej stronie związku. Po wydrukowaniu mają one objętość obszernej książeczki, tzw. Podręcznika licencyjnego PZPN-u. Dla przyszłości Górnika najważniejsza jest treść rozdziału X, w którym wyjaśnione są kryteria finansowe przyznania licencji. Wynika z nich, że ubiegający się o licencję klub musi wykazać, iż nie posiada żadnych zaległych zobowiązań z tytułu działalności transferowej wobec innych klubów, że nie ma zaległości wobec pracowników (piłkarzy, trenerów i personelu administracyjnego) oraz będzie musiał udowodnić swą zdolność do utrzymania płynności finansowej oraz wykazać dodatni stan majątku netto na dzień sporządzenia sprawozdań finansowych. Jeśli klub nie spełnia tych wymogów, wtedy "licencjodawca musi podjąć decyzję, czy licencja może zostać przyznana, czy też musi odmówić jej przyznania".

- Wysokość długu Górnika nie jest dla nas decydującą kwestią. Wszystko zależy od tego, czy są ugody w sprawie jego spłacania, czy jest on rozłożony w ratach, czy wierzyciele zgodzili się na takie spłaty - mówi Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u, który jednocześnie jest szefem Komisji ds. Licencji dla klubów I ligi. Kolator uprzedza jednak: - Precedensy z nieprzyznaniem licencji już były, nie dostał jej przed dwoma laty pierwszoligowy Widzew Łódź.

Nieoficjalnie mówi się, że Polonia ma bardzo silne lobby w postaci szefa PZPN-u Michała Listkiewicza, który od wielu lat jest wielkim kibicem stołecznej jedenastki.

Tymczasem w Zabrzu czekają na sesję Rady Miasta, która ma zatwierdzić kupno przez gminę akcji Górnika. - O ile akcjonariuszem zostanie gmina, wtedy nasze problemy z licencją powinny przestać istnieć - zastanawia się prezes Frenkiel.

Decyzje w sprawie przyznania licencji muszą zapaść do końca maja. Wtedy lista klubów musi zostać wysłana do UEFA. Wiceprezes Kolator przewiduje, że najprawdopodobniej wyniki prac Komisji ds. Licencji poznamy jeszcze w połowie maja.

Oni zadecydują o licencji dla Górnika

Skład Komisji ds. Licencji dla klubów I ligi:
Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u,
Eugeniusz Nowak, wiceprezes PZPN-u ds. piłkarstwa młodzieżowego,
Anna Grzegółka, reprezentuje departament prawny,
Janina Kozakiewicz, biegła księgowa, zajmuje się kontrolą finansów w PZPN-ie,
Wiesław Wieczorek, szef Wydziału Bezpieczeństwa PZPN-u.


Górnik bez licencji?

W Warszawie kalkulują, że Górnik nie dostanie licencji i jego kosztem stołeczna Polonia mogłaby zostać w ekstraklasie. W Zabrzu nie chcą o takim wariancie słyszeć, ale sytuacja finansowa klubu faktycznie może być dobrym pretekstem do usunięcia go z elity.

Polonia to obecnie najsłabszy zespół piłkarskiej Orange Ekstraklasy. Cztery kolejki przed końcem sezonu drużyna ze stolicy ma sześć punktów straty do Górnika Zabrze oraz Arki Gdynia i coraz mniejsze nadzieje na uratowanie się przed spadkiem do II ligi. Ale w Warszawie kibice pocieszają się, że "Czarne Koszule" w elicie i tak zostaną, bo jest już podobno przesądzone, iż licencji na nowy sezon nie dostanie Górnik Zabrze.

Kluczowym argumentem ma być ujawnione niedawno zadłużenie zabrzańskiego klubu, które wynosi ponad 7 mln zł. Górnik ma problemy z uregulowaniem zadłużenia względem Urzędu Skarbowego i ZUS-u. - Są kłopoty z tymi dwoma urzędami - przyznaje Jerzy Frenkiel, prezes Górnika. - Jestem jednak przekonany, że sobie z tym poradzę, choć sprawa jest skomplikowana - dodaje prezes.

Sprawę szczegółowo regulują odpowiednie przepisy licencyjne PZPN-u, które są dostępne na internetowej stronie związku. Po wydrukowaniu mają one objętość obszernej książeczki, tzw. Podręcznika licencyjnego PZPN-u. Dla przyszłości Górnika najważniejsza jest treść rozdziału X, w którym wyjaśnione są kryteria finansowe przyznania licencji. Wynika z nich, że ubiegający się o licencję klub musi wykazać, iż nie posiada żadnych zaległych zobowiązań z tytułu działalności transferowej wobec innych klubów, że nie ma zaległości wobec pracowników (piłkarzy, trenerów i personelu administracyjnego) oraz będzie musiał udowodnić swą zdolność do utrzymania płynności finansowej oraz wykazać dodatni stan majątku netto na dzień sporządzenia sprawozdań finansowych. Jeśli klub nie spełnia tych wymogów, wtedy "licencjodawca musi podjąć decyzję, czy licencja może zostać przyznana, czy też musi odmówić jej przyznania".

- Wysokość długu Górnika nie jest dla nas decydującą kwestią. Wszystko zależy od tego, czy są ugody w sprawie jego spłacania, czy jest on rozłożony w ratach, czy wierzyciele zgodzili się na takie spłaty - mówi Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u, który jednocześnie jest szefem Komisji ds. Licencji dla klubów I ligi. Kolator uprzedza jednak: - Precedensy z nieprzyznaniem licencji już były, nie dostał jej przed dwoma laty pierwszoligowy Widzew Łódź.

Nieoficjalnie mówi się, że Polonia ma bardzo silne lobby w postaci szefa PZPN-u Michała Listkiewicza, który od wielu lat jest wielkim kibicem stołecznej jedenastki.

Tymczasem w Zabrzu czekają na sesję Rady Miasta, która ma zatwierdzić kupno przez gminę akcji Górnika. - O ile akcjonariuszem zostanie gmina, wtedy nasze problemy z licencją powinny przestać istnieć - zastanawia się prezes Frenkiel.

Decyzje w sprawie przyznania licencji muszą zapaść do końca maja. Wtedy lista klubów musi zostać wysłana do UEFA. Wiceprezes Kolator przewiduje, że najprawdopodobniej wyniki prac Komisji ds. Licencji poznamy jeszcze w połowie maja.

Oni zadecydują o licencji dla Górnika

Skład Komisji ds. Licencji dla klubów I ligi:
Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u,
Eugeniusz Nowak, wiceprezes PZPN-u ds. piłkarstwa młodzieżowego,
Anna Grzegółka, reprezentuje departament prawny,
Janina Kozakiewicz, biegła księgowa, zajmuje się kontrolą finansów w PZPN-ie,
Wiesław Wieczorek, szef Wydziału Bezpieczeństwa PZPN-u.

źródło: Gazeta Wyborcza

Ja uważam że wszystko powinno roztrzygnąć na boisku a nie przy zielonym stiloku.A jakie jest wasze zdanie na ten temat???

Czy odpuścić podatek od odszkodowania ... ?

Witajcie,
na forum dyskusyjnym PZ w temacie "Przywracanie do służby wojskowej", na str. 32 z dnia 30.11.br., przywołano problem "opodatkowania odszkodowań za skrócenie służby...".
Wówczas napisałem:
" ... uważam, że od odszkodowań, które orzekane są w ramach naprawienia szkody i krzywdy, a nie są wzbogaceniem - państwo, fiskus w jego imieniu nie powinien pobierać podatków. Ustawodawca może (tak jak to jest w tzw. ustawie zabużańskiej) i powinien tam gdzie jest rzeczywista szkoda, wyłączać obowiązek podatkowy. Ale tak nie jest, bo nasze Państwo jest nadal na dorobku, powiem więcej jest pazerne.
Orzeczenie TK odnosi się jednak do odszkodowań wypłacanych na podstawie ugód sądowych, nie zaś do opodatkowania odszkodowania za przedtetminowe skrócenie służby. Orzeczenie Trybunału jest o tyle ważne dla zainteresowanych byłych żołnierzy, iż TK dał tym sygnał, że ma negatywny stosunek do opodatkowywania tego rodzaju odszkodowań, gdyż jak stwierdził "odszkodowanie to naprawienie szkody, a nie wzbogacenie".
Ten sygnał winni spożytkować wszyscy Ci byli żonierze, którzy skorzystali z tzw. "dobrodziejstwa wynikającego z art. 14 ustawy o przebudowie i modernizacji oraz finansowaniu SZ RP w latach 2001-2006, przyznające prawo do ODSZKODOWANIA..." Należałoby i w tej sprawie uzyskać opinię prawną TK, w trybie orzekania w sprawach skarg konstytucyjnych (art. 46 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym).
Problem "opodatkowanych odszkodowań żolnierzy", zasługuje na to by być nowym tematem na forum, a nie wykluczone, że może być przyczynkiem do nowej "Naszej Sprawy".

Postanowiłem na forum NFOW i PZ uruchomić ten wątek dyskusji pod nowym tematem, ponieważ w tej sprawie zgłaszają się pierwsi zainteresowani, pytający jaką przyjąć procedurę. Osobiście tym problemem nie mogę się zająć, bo nie pobierałem tego odszkodowania. Podejmując się sprawy trzeba mieć świadomość, że sprawa jest "pionierska i wymagać będzie przetarcia szlaku":
-pierwszy problem, to czy nie nastąpiło przedawnienie;
-drugi krok to wystapienie do płatnika z wnioskiem roszczeniowym o wypłatę należności pieniężnych z tytułu zwolnienia z zawodowej służby wojskowej - kwota pobranego podatku od odszkodowania...... - powołując się na art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1974 r. o uposażeniu żołnierzy (jednolity tekst Dz. U. z 2002 r. Nr 76, poz. 693), przywołując jednocześnie na wstępie stanowisko TK wyrażone w przedmiotowym wyroku trybunału ( m.in. to, że "odszkodowanie to naprawienie szkody, a nie wzbogacenie";
-we wniosku zaznaczyć należy, że oczekuje się w tej sprawie odpowiedzi spełnijącej wymogi decyzji administracyjnej (art. 107 kpa);
-odpowiedź od organu, do którego wystąpiliśmy z tym wnioskiem napewno otrzymamy negatywną, wówczas wystąpić należy z odwołaniem od tej decyzji do organu II instancji (przełożony płatnika);
-po otrzymaniu negatywnej ostatecznej decyzji organu II instancji, dopiero wówczas czas na wystąpienie do TK w trybie art 46 ustawy z 1 sierpnia 1997r. o TK;
-skargę konstytucyjną, bo tak nazwiemy wystąpienie do TK, musi sporządzić adwokat lub radca prawny;
-uznanie przez TK naszej skargi konstytucyjnej, otwiera drogę do zwrotu niesłusznie pobranego podatku od odszkodowania za skrócenie służby.

Jak widzicie jest to długa i pionierska droga, ale w moim przekonaniu warta zachodu i oby pierwsza złożona sprawa do TK stała się przyczynkiem do nowej "Naszej Sprawy". Dlatego odpowiedź na pytanie: Czy odpuścić podatek od odszkodowania ... ? - jest NIE.

Pozdrawiam i życzę powodzenia - janiks.

Braniccy walczą o zwrot 6 tys. muzealiów

Będą negocjacje w sprawie ewentualnej ugody w sądowym sporze między spadkobiercami rodziny Branickich a Archiwami Państwowymi o zwrot bezcennego zbioru rodowych archiwaliów z pałacu w Wilanowie, które obecnie są w dyspozycji Archiwum Głównego Akt Dawnych.

W zeszłym roku Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił ich zwrotu spadkobiercy ostatniego właściciela majątku, Adama Branickiego. Sąd uzasadnił to przedawnieniem roszczeń, ale zarazem podkreślił, że samo prawo własności Branickich do archiwaliów nigdy nie wygasło. Spadkobiercy złożyli apelację.

Rozpatrując ją, Sąd Apelacyjny w Warszawie spytał we wtorek strony o możliwość ugody. Pełnomocnicy obu stron zapowiedzieli, że potrzebują ok. miesiąca na rozmowy w sprawie ewentualnego polubownego zakończenia sporu. Jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem, w marcu SA wyznaczyłby termin rozprawy apelacyjnej.

Przedmiotem trwającego od 1999 r. procesu są zbiory z pałacu w Wilanowie, w których skład wchodzą m.in. archiwa rodowe Branickich i Potockich. Są to dokumenty nawet z XVI wieku, m.in. nadania królewskie i spuścizny po wybitnych przedstawicielach rodów magnackich.

W swym pozwie Adam Rybiński, wnuk właściciela, domaga się wydania tych zbiorów, których wartość określa na 100 mln zł. Według pozwanych, może to być nawet 100 mln dolarów. Powód dowodził, że zostały one bezprawnie przejęte przez państwo po 1944 r., na mocy komunistycznego dekretu o reformie rolnej. W przypadku ich zwrotu przez sąd, rodzina chce oddać je jako depozyt państwu.

Archiwa Państwowe chciały oddalenia pozwu, powołując się na ustawę o archiwach, że wszystkie przejęte archiwalia są częścią państwowego zbioru archiwalnego.

Spadkobiercy nadal mają tytuł własności archiwaliów, bezprawnie przejętych po II wojnie przez państwo, ale nie mogą ich odzyskać, bo takie roszczenia są już przedawnione - orzekł w lutym 2008 r. sąd okręgowy. Oddalił on wtedy nieprawomocnie pozew Rybińskiego.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Anna Falkiewicz-Kluj podkreślała, że przejęciu przez państwo na mocy dekretu o reformie rolnej nie mogły podlegać m.in. archiwalia z pałaców. - Poza działaniem dekretu pozostawały rzeczy ruchome, niebędące składnikami inwentarza żywego i martwego, a także niewchodzące w skład przemysłu rolnego - dodała sędzia.

Według SO, pozwani nie obalili domniemania prawa własności Branickich do archiwaliów. - Własność ta nie została nigdy utracona - dodała sędzia. Podkreśliła, iż żadna z ustaw powoływanych przez pozwanych nie wywołała skutku prawnego w postaci przejęcia tytułu własności archiwów przez państwo.

Zarazem SO uznał, że roszczenia Branickich przedawniły się jeszcze w latach 50. - co było przyczyną oddalenia pozwu. Zakwestionowano tezę powoda, by roszczeń można było skutecznie dochodzić dopiero po 1989 r., bo córka właściciela Anna Branicka- Wolska już w latach 50. domagała się zwrotu ruchomości z Wilanowa, z częściowo pozytywnym skutkiem. - Przesądza to, że upłynął już 10- letni bieg przedawnienia roszczeń - powiedziała sędzia - Powód i pozostali spadkobiercy mają prawo podmiotowe właścicielskie, natomiast utracili możliwość skutecznego żądania wydania rzeczy - dodała.

Pełnomocnik powoda mec. Andrzej Wąsowski zapowiedział apelację, nie zgadzając się, by roszczenia już się przedawniły. Oceniał, że możliwość roszczeń w latach 50. i 60. była iluzoryczna, a powodowie byli związani decyzją administracyjną z końca lat 40, że mogą zabrać z pałacu tylko rzeczy osobiste i bez wartości. Podkreślił, że decyzję tę sąd uchylił dopiero w 1996 r.

We wtorek Wąsowski złożył do SA materiały IPN o działaniach SB wobec Branickich, by wykazać, że jako "wrogowie ludu" mogli się oni obawiać podejmowania w PRL starań o zwrot swej własności. Pełnomocnicy pozwanych uznali, że akta te nie mają związku ze sprawą, ale nie sprzeciwiali się włączeniu ich do materiałów procesu.

W oddzielnych procesach Braniccy chcą zwrotu ok. 6 tys. muzealiów z Wilanowa o wartości kilkuset mln zł oraz pałacowego księgozbioru. Nie występują o zwrot samego pałacu; domagają się zaś oddania kilku domów przy nim, pałacu w sąsiednim Natolinie wraz z pięknym parkiem oraz części warszawskiej kamienicy.

Na mocy komunistycznego dekretu o reformie rolnej z 1944 r., pałac w Wilanowie wraz z 10 hektarami dóbr zabrało państwo. Po 1990 r. Braniccy w drodze administracyjnej uzyskali decyzję, że Wilanowa dekret nie mógł obejmować, co otworzyło drogę do roszczeń przed sądami cywilnymi

Źródło: warszawa.gazeta.pl

Brak sądowej ugody !

Witam
Wspólnota której jestem członkiem zarządu, wezwała Gminę i współwłaścicieli lokalu z sąsiedniej nieruchomości do sądowej ugody. Niestety do ugody nie doszło !
Wezwanie do ugody, było wynikiem milczenia gminy na nasze pisma, o uregulowanie stanu prawnego nieruchomości. Pisma w tej sprawie, do gminy kierujemy od ponad roku - na żadno z pism nie dostaliśmy odpowiedzi. Radni nie widzą nic zdrożnego w braku odpowiedzi na pisma, bo naszą skargę na bezczynność burmistrza odrzucono. Wniosek jaki się z tego nasuwa jest taki, że urzędnik jak chce to może odpowiedzieć na pismo, ale nie musi, jak jest mu to nie na rekę
W sierpniu ubiegłego roku, podczas wskazania granic wykonanego na zlecenie Gminy, okazało się, że współwłasciciele lokalu użytkowego, w nieruchomosci sąsiadującej, bezumownie korzystają z naszej nieruchomości ( wśród tych współwłascicieli jest jako osoba prywatna sam Pan Burmistrz). Analiza dokumentów ( decycji administracyjnych, operatów , protokołów rokowań i ustaleń ) oraz ponowna inwentaryzacja wykonana na zlecenie gminy potwierdziła taki stan. Ponieważ mamy uprawnienia z tytułu rękojmi za wady prawne, domagaliśmy się od gminy uregulowania stanu prawnego nieruchomości. Ponieważ gmina pozostawała głucha na nasze pisma wezwalismy gminę do sądowej ugody, przy współudziale współwłascicieli lokalu, znajdującego się w sąsiedniej nieruchomości, którzy użytkują naszą nieruchomość bez tytułu prawnego. Jak pisałam wcześniej do ugody nie doszło - gmina absolutnie nie poczuwa się do uregulowania tej sprawy !! Zastanawia mnie tylko, czy to gmina się nie poczuwa, czy Pan Duszara !! Ponieważ sprawa dotyczy jego spraw majątkowych !. Kuriozalnym w tej sprawie jest to, że sprawa dotyczy spraw majątkowych Burmistrza, a decyzję mają podejmować podlegli mu pracownicy !! może stąd brak ugody ?!
Gmina pomimo tego, że reprezentowana przez Panią prawnik, nie przedstawiła żadnej sensownej propozycji , która byłaby zgodna z prawem i możliwa do zrealizowania przy zachowaniu obowiązujących przepisów prawa.
Efekt - ugody nie ma, bezumowne korzystanie z nieruchomości ma nadal miejsce, Nasze wezwania do zapłaty za bezumowne korzystanie są ignorowane.
Ale za to ilu ciekawych rzeczy po sprawie dowiedziałam się od Pana Duszary.
- że złożył na nas donos do Urzędu Skarbowego ( bezzasadny:-)
- że jak dostanie u nas udziały to razem z gminą będzie miał pakiet większościowy to dopiero mi pokaże ( wykorzystywanie stanowiska dla prywaty?)
- że będziemy go błagać, aby wziął nasze udziały. Ciekawe co urząd skarbowy na nieodpłatne zbywanie udziałów ? Ciekawe na jakiej podstawie gmina, która jest jeszcze współwłaścicielem w naszej nieruchomości, mogłaby oddać swoją część gruntu w użytkowanie wieczyste nieodpłatnie, bez przetargu na rzecz nie najemcy ( prokurator?)
- że wykorzysta to iż gmina ma 14% udziałów do tego, aby sprawdzić jakie uchwały podjeliśmy odnośnie obciążania jego jako osoby fizycznej i innych współwłascicieli za bezumowne korzystanie z naszej nieruchomości ( znowu wykorzystywanie stanowiska dla prywaty ).
Warto się zastanowić, kto nie chce tej ugody- gmina, czy jej włodarz, bo dotyka to jego interesu prywatnego, bowiem brak ugody będzie dla gminy bardzo kosztowny !! I zapłacimy za to o zgrozo My Wszyscy !!
Czy naprawdę wszyscy musimy płacić za widzimisię jednego faceta?
Pozdrawiam

Szamar Rinpocze spotkanie z Karmapa 17-Ogjen Trinle Dordże

Na początek proponuję przenieść ten wątek z panelu DHARMA do WADŻRAJANA, a jeszcze lepiej do "Dharma Free off-topic".

Cytat:Tak się zastanawiam czy to poparcie Szamara Rinpocze dla XVII Karmapy Ogjena Trinleja Dordże?



Głodnemu zawsze chleb na myśli :wink:

A ja, na podstawie wcześniejszych wypowiedzi Szamarpy oraz propozycji ugody jakie przedstawiał Dalajlamie jakieś 10 lat temu (na które Dalajlama nie przystał), uważam, że jest to kolejna ze strony Szamarpy próba załagodzenia konfliktu. Szczególnie, że Urgjen Trinlej od 2004 roku wykazywał chęć spotkania się z Szamarpą m.in. za pośrednictwem Drikung Czetsanga Rinpocze zwierzchnika szkoły Drikung Kagju. Tak przynajmniej wynika z tekstu opublikowanego miesiąc temu tutaj:
http://www.karmapa-issue.org/news/council_2006.htm
m.in.:

Cytat:Drigung Chetsang Rinpoche informed Shamar Rinpoche that in early 2004, he had a meeting with H.H. Orgyen Trinley Rinpoche in Bodh Gaya, India. Drigung Chetsang Rinpoche told Shamar Rinpoche that during their meeting, Orgyen Trinley Rinpoche had expressed respect for Shamar Rinpoche’s important position as a lineage holder. Orgyen Trinley Rinpoche also said that he was willing to pacify the longstanding Karmapa controversy and asked Drigung Chetsang Rinpoche if he could arrange a meeting between himself and Shamar Rinpoche.



Szamarpa już wiele lat temu wyszedł z postulatem, żeby obaj kandydaci na tron Karmapy spotkali się ze sobą osobiście i spróbowali razem dojść do takiego rozwiązania, które zaleczyłoby rany w szkole Kagju. Tai Situ był głuchy na takie propozycje i być może nie informował nawet o nich Urdziena Trinleja. Prawdopodobnie warunki do takiego spotkania zaczynają teraz dojrzewać.

Cytat:Słyszałem, ze Karmapa Ogjen Trinlej nie może wyjechać na zachód z powodu pozwów sądowych Szamara Rinpocze.



Urgjen Trinlej nie może wyjechać z Indii prawdopodobnie z powodu swojego nie do końca określonego statusu wobec indyjskiego prawa oraz stanowiska indyjskiego rządu, który nie chce naruszać obecnego status quo z Chinami, a nie z powodu jakichś pozwów. Urgjen Trinlej nie został nigdy przez Szamarpę pozwany i nie jest ani świadkiem ani stroną w żadnej sprawie toczącej się na terenie Indii. Zatem to, co miałeś okazję usłyszeć jest kłamstwem albo wynikiem niedoinformowania osób, od których masz takie wiadomości.

Owszem, Szamar Rinpocze w imieniu Karmapa Charitable Trust, czyli organu administracyjnego założonego jeszcze w latach sześćdziesiątych i zarządzającego majątkiem XVI Karmapy, wniósł dnia 28 lipca 1997 roku pozew do sądu okręgowego w Sikkimie. Pozwanymi byli Gjaltsab Rinpocze i Rząd Stanowy Sikkimu, a chodziło o nielegalną okupację klasztoru Rumtek przez zwolenników Tai Situpy i Gjaltsaba Rinpocze oraz przez rządowych żołnierzy stanu Sikkim. Tutaj warto wspomnieć, że w czasie, kiedy Rumtek został nielegalnie przejęty szefem sikkimskiego rządu był Nar Bahadur Bhandari, polityk znany ze skorumpowania oraz brutalnych sposobów rozprawiania się z opozycją.

Pokrótce przebieg sprawy na poszczególnych instancjach wyglądał tak: w 2002 roku przez sąd okręgowy w Gangtoku został potwierdzony status Karmapa Charitable Trust jako prawnego administratora klasztoru. Pozwani odwołali się od tej decyzji do sikkimskiego sądu wyższej instancji, który tylko potwierdził decyzję sądu okręgowego. W takich okolicznościach pozwani złożyli apelację w Sądzie Najwyższym Indii w New Delhi, który 5 lipca 2004 roku potwierdził słuszność decyzji obu sądów niższych instancji. Zatem w świetle prawa jedynym legalnym zarządcą klasztoru Rumtek i zgromadzonego tam majątku jest Karmapa Charitable Trust.

Cytat:Może ta sprawa się rozwiąże bo prawo indyjskie nie uwzględnia dziedziczenie majątku z inkarnacji Karmapy na następną inkarnacje tylko uwzględnia dziedziczenie według rodziny a Szamar Rinpocze jest pochodzi z rodziny XVI karmapy.



W świetle faktów wygląda to zupełnie inaczej, niż przedstawiasz.

XVI Karmapa już w 1962 roku, kiedy rozpoczynała się budowa Rumteku, powołał zgodnie z indyjskim prawem i wszelkimi wymaganymi formalnościami Karmapa Charitable Trust, kilkuosobowy organ zarządzający jego majątkiem, który miał pełnić taką funkcję również po śmierci XVI Karmapy. Do organu tego nie należał żaden z czterech regentów szkoły, takie było życzenei XVI Karmapy. Dopiero w 1984 roku Tai Situ niejako wymusił, żeby w składzie KCT zasiadła również czwórka regentów. Szczegóły tego opisano tu:
http://www.karmapa-issue.org/politics/r ... eport1.htm

Zatem twierdzenia o dziedziczeniu Rumteku przez kogoś z rodziny XVI Karmapy i zgromadzonych w nim dóbr są bezzasadne. Legalnym zarządcą majątku XVI Karmapy jest założony przez niego i wyznaczony do tej roli organ administracyjny Karmapa Charitable Trust, a nie jego rodzina.

Wiadomosci z dolnoslaskich spolek gieldowych

Karę zapłacimy wszyscy

Skarbówka puściła producenta komputerów z torbami. Ten będzie domagał się sprawiedliwości przed sądem. Złodzieje w białych kołnierzykach – tak urzędnicy skarbowi nazwali szefów wrocławskiej firmy JTT. Gdy okazało się, że nie mieli racji, na ratowanie przedsiębiorstwa było już za późno. Jeżeli właściciele JTT wygrają gigantyczne odszkodowanie, za błędy fiskusa zapłacimy wszyscy

Przed wrocławskim Sądem Okręgowym rozpocznie się dziś proces, w którym fundusz inwestycyjny MCI Management będzie domagał się od Skarbu Państwa prawie 40 milionów złotych odszkodowania. MCI był jednym z właścicieli komputerowego giganta JTT, którego do bankructwa doprowadziły błędne decyzje urzędników skarbowych. Obok rekompensaty za zniszczenie firmy fundusz będzie się domagał pieniędzy z tytułu utraconych korzyści, które JTT zyskałoby funkcjonując do dzisiaj. – Jesteśmy to winni byłym pracownikom i akcjonariuszom firmy. Administracja poważnie podważyła także naszą wiarygodność – mówi Andrzej Lis, dyrektor inwestycyjny MCI Management.

Prawne podchody
Przedstawiciele Skarbu Państwa, którzy już wcześniej odrzucili propozycję ugody, planują pozbawić MCI praw do walki o pieniądze.
– Zamierzamy wykazać, że MCI jako akcjonariusz nie ma podstaw do tego, aby w ogóle występować o odszkodowanie. Nie jest to bowiem firma JTT – mówi Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii Generalnej, która będzie reprezentować Skarb Państwa przed sądem. – Na taki krok mógłby się zdecydować syndyk przedsiębiorstwa – dodaje.
Taki argument nie przekonuje Andrzeja Lisa: – Zanim podjęliśmy decyzję o założeniu sprawy, konsultowaliśmy się z wieloma prawnikami. Są oni doskonale przygotowani do odparcia takiego argumentu – przekonuje.
Wrocławska firma JTT dziesięć lat temu była jednym z największych producentów sprzętu komputerowego w Polsce. W 1999 r. dolnośląska skarbówka zainteresowała się tym, jak JTT handluje komputerami zamówionymi przez resort edukacji. Firma najpierw wysyłała sprzęt za granicę, aby później sprowadzić go z powrotem. Dzięki temu płaciła niższy VAT. Urzędnicy uznali, że to przestępstwo i nałożyli na JTT ponad 10 mln zł kary. I chociaż Naczelny Sąd Administracyjny oczyścił później firmę z zarzutów, nie udało się jej uratować.

Zapłacą podatnicy
Jeżeli teraz sąd przyzna rację MCI, gigantyczne odszkodowanie zapłacą wszyscy podatnicy. Tymczasem do dzisiaj żaden z szeregu urzędników, którzy podjęli błędne decyzje, nie poniósł konsekwencji. Broni ich Paweł Banaś, wiceminister finansów i generalny inspektor kontroli skarbowej: – W tej sprawie nie było samowoli urzędników. Problem polegał na tym, że działali w ramach niejasnych przepisów. Powinno się więc winić nie ich, a cały system – mówi. Jego zdaniem, sytuacja się poprawia. – Kontrole nie są już tak opresyjne, staramy się zwiększyć ich przejrzystość i dajemy przedsiębiorcom możliwość korygowania błędów – przekonuje.
Tymczasem Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha przypomina, że dopiero co weszły w życie przepisy, które dają kontrolerom skarbowym możliwość zakładania podsłuchów u przedsiębiorców czy sprawdzania korespondencji. – To pokazuje, jak trudne staje się prowadzenie działalności gospodarczej w naszym kraju – podkreśla.

Kluska po raz drugi
Sprawę JTT bardzo często porównuje się do oskarżeń, jakie skarbówka i prokuratura kierowały pod adresem Romana Kluski, byłego prezesa Optimusa, jednego z najbogatszych Polaków, który za rzekome oszustwa podatkowe był nawet aresztowany. Wyszedł na wolność po wpłaceniu 8 mln zł kaucji. Chociaż został oczyszczony z zarzutów, doczekał się tylko 5000 zł odszkodowania za niesłuszne zatrzymanie. Nie zamierza walczyć o większe pieniądze.
– Chcę zapomnieć. Szkoda zdrowia w walce z aparatem, który pokazał, jak zniszczyć człowieka. Do momentu aresztowania wierzyłem, że Polska jest państwem prawa – powiedział nam wczoraj Roman Kluska.
Kilka miesięcy temu były szef Optimusa usłyszał z ust Pawła Banasia słowo „przepraszam”. Czy tego samego mogą spodziewać się byli szefowie JTT? – Nie. To wbrew pozorom dwie różne sprawy – uważa Paweł Banaś. – JTT dostał przecież z powrotem pieniądze, które musiał zapłacić, wraz z odsetkami. W przypadku Romana Kluski w grę weszła także osobista krzywda, jakiej doznał.

Błędy fiskusa
Ministerstwo Finansów opublikowało niedawno tzw. Białą Księgę, w której obszernie opisuje sprawy JTT oraz Romana Kluski. Chociaż resort wprost nie przyznaje się do błędów, pisze w niej o „istotnych problemach po stronie administracji publicznej”. Wśród nich wylicza: nieprzejrzystość działania aparatu skarbowego, tolerowanie przepisów, które utrudniały rozwój polskich producentów sprzętu komputerowego, brak koordynacji w działaniach urzędników skarbowych i resortu finansów.

Łukasz Pałka - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/710398.html