to co mowicie dotyczy komornika. poborca skarbowy nie musi miec decyzji sadu. jemu wystarcza fakt, ze jestes winien cos budzetowi i dlatego moze wykorzystac wszelkie dostepne srodki.
btw: moj kolega przez chyba dwa lata nie placil mandatu. skarbowka spala upomnienia i "zaproszenia" ktorych nie odbieral. w tym czasie popadl w konflikt z prawem i doszlo do tego, ze musial sie wymeldowac bez meldowania sie gdziekolwiek. zlikwidowal rachunki bankowe, wszelkie umowy (telefon, gaz, prad etc.) przepisal na zone, a poborca i tak go znalazl. nie mam pojecia jak, ale faktem jest, ze koles mial dziwna mine i bez szemrania zaplacil. nawiasem mowiac - poborca byl bardzo sympatyczny. bylem przy "egzekucji" i mialem okazje z nim pogadac...
p.s. mandat opiewal na kwote 50 (slownie: piecdziesiat) pln.